Świat Marty W.

8 lipca 2013

O żółtej, święcącej kuli – czyli wspomnienia z Palermo

Filed under: Podróże małe i duże — swiatmartyw @ 8:54 pm

Na mój tydzień panieński miałyśmy polecieć w szóstkę. Niestety, dwie koleżanki nie dostały urlopu, a jedna odliczała dni do porodu, więc ostały się trzy. Trzy i pół tak naprawdę, bo moja przyjaciółka Magda była wtedy w ósmym miesiącu ciąży z Julianką (której tak się spieszyło na świat, że tydzień temu urodziła się bez większych ceregieli w szpitalnej windzie). Bałam się, że wrócimy we cztery, no bo lot, zmiana klimatu, intensywne zwiedzanie – ale na szczęście Magda czuła się świetnie, a Włosi na widok jej brzucha wykrzykiwali z uśmiechem: „Bambino! Complimenti! Auguri!”, co było naprawdę bardzo miłe. Gorzej z ustępowaniem miejsca w autobusach – ze dwa razy musiałam prosić młode siksy, żeby podniosły tyłki i dały usiąść kobiecie w ciąży. Ustępowały z grymasem niezadowolenia na twarzy, ale to akurat mnie nie dziwiło – młodzież teraz wszędzie rozwydrzona… za moich czasów… itd. :-D

Magda od początku była nastawiona do wyjazdu niesamowicie pozytywnie. Już podczas schodzenia do lądowania spojrzała na lazurowe morze, imponujące wzgórza, intensywnie zieloną przyrodę i powiedziała: „Zobaczcie, jak pięknie! Od razu widać, że to super miejsce, zobaczycie! No i to słońce!”

Dygresja na temat pogody – klimat w południowej Anglii ma swoje plusy, np. nigdy nie ma minusowych temperatur w ciągu dnia, śnieg pada jeden dzień w roku i natychmiast topnieje, na jesieni i w zimie prawie nie pada deszcz i naprawdę jest w miarę miło – zwłaszcza w porównaniu do śniegowo-deszczowo-depresyjnej pogody w moim rodzinnym Gdańsku, która potrafi trwać pięć miesięcy. Niestety, za bezproblemową jesień i zimę trzeba tutaj srogo odpokutować. Wiosna i lato są szare – nawet nie zimne, nawet nie specjalnie deszczowe, tylko po prostu szare. Nie pamiętam, kiedy ostatnio raz widziałam słońce. Tzn. pamiętam – w maju, w Palermo właśnie. Gdybyśmy tam nie pojechały, chyba wpadłybyśmy w depresję (wszystkie trzy mieszkamy na Wyspach). Wskazując na słońce, śmiałyśmy się, „A co to jest ta żółta, świecąca kula, bo nie pamiętam takiej u nas?”

Zgodnie z przewidywaniem Magdy, bawiłyśmy się świetnie i każdemu mogę z czystym sumieniem Palermo polecić. Kilka fotek na zachętę:

Wszystkie zdjęcia zrobione przez koleżankę, bo ja durna zapomniałam aparatu

Wszystkie zdjęcia zrobione przez koleżankę, bo ja durna zapomniałam aparatu

IMG_2810 IMG_2918 IMG_2947 IMG_2959 IMG_2969 IMG_2973 IMG_2989 IMG_3021 IMG_3033 IMG_3041 IMG_3097 IMG_3132

Zwiedzałyśmy, kąpałyśmy się, imprezowałyśmy, piłyśmy dużo dobrej kawy i wina (Magda wypiła jeden mały łyczek i mówi: „Boże, jakie dobre!”, a potem do brzucha: „Zobacz, Julianka, tak wygląda impreza!” :), jadłyśmy pyszne pizze oraz świeżo złowione pyszne ryby i owoce morza, a ja dodatkowo ćwiczyłam włoski. Po 1,5 roku nauki wiadomo że nie błyszczałam (jakoś nikt nie chciał rozmawiać na tematy, które przygotowałam na ustną maturę, np. „Czy zgadzasz się, że sport to zdrowie?” :), ale byłam w stanie zapytać o drogę, numery autobusów, kupić bilety, zamówić stolik w restauracji, przeczytać i przetłumaczyć menu oraz zamówić bez pokazywania placem, dopytać się, kiedy następne zwiedzanie z anglojęzycznym przewodnikiem itd. Z jeszcze bardziej praktycznych rzeczy, to potrafiłam się dogadać z właścicielem hostelu, który po angielsku nie mówił wcale. Wolę nie myśleć, jakie ruchy musiałabym wykonywać, gdybym nie wiedziała, jak poprosić po włosku o dodatkową rolkę papieru toaletowego :)

Najzabawniejszą konwersację odbyłyśmy z kucharzem zatrudnionym w restauracji, do której poszłyśmy na dobry początek mojego wieczoru panieńskiego. Przychodzimy na 18:30, a tu lokal zamknięty. Przed drzwiami stało kilku panów, więc pytam, co się dzieje. Odpowiada jeden z nich: „Nikt nie wie, szef chyba zaspał! Ja jestem kucharzem, to są kelnerzy, ten to sprzątacz… dzwonimy i dzwonimy, ale szef nie odpowiada!” Podstawił nam trzy krzesła z ogródka restauracji, którego jeszcze nikt nie zdążył rozłożyć, i zaczęła się gadka. Skąd jesteście? Polonia. Papa Giovanni Paulo Secondo! Lech Wałęsa! Kiwamy głowami. Pracowałem kiedyś z Polakami, mówi pan kucharz, i oni nauczyli mnie jednego zdania – chyba powiem to szefowi, gdy wreszcie się pojawi: (najczystszą polszczyzną) Spadaj na drzewo banany prostować! :) Gdy oczekiwanie na szefa się przedłużało, wypalił, znowu po polsku: „Jesteście wkurwione?” :) Trochę byłyśmy, ale gdy szef przyjechał na skuterku, momentalnie nam przeszło: „Po co do mnie tyle razy dzwonicie, przecież wiadomo, że przyjadę prędzej czy później!! (spojrzenie w naszą stronę) Aaaaa…. no teraz to rozumiem! Trzy piekne dziewczyny czekają! A nawet trzy i pół!” Posadził nas przy najlepszym stoliku, a w ramach zadośćuczynienia za czekanie dostałyśmy dodatkowego szampana. I soczek.

Tych, co myślą, że na Sycylii za każdym rogiem czyha mafia, mogę uspokoić – nie czyha. Za gorąco tak stać i czyhać. Na początku maja temperatury dochodziły do +28, w takim upale chyba nikomu się nie chce prześladować turystów. A tak na poważnie – gdy poszłyśmy na cmentarz przylegający do katakumb Kapucynów, na kilku nagrobkach było napisane „Assessinato dalla mafia” (wszystkie pochodziły z początku lat 80), i nie trzeba znać włoskiego, żeby to zdanie zrozumieć. Z drugiej strony, my nigdy nie czułyśmy się w żaden sposób zagrożone, a przecież często wracałyśmy z imprez/ kolacji dość późno. Ludzie wydawali nam się serdeczni, uśmiechnięci i skorzy do pomocy. Para studentów, których zapytałyśmy o drogę, po dokładnym wytłumaczeniu co, gdzie i jak, wykrzyknęła radośnie: „Welcome to Palermo!”

Warto!

PS. Ten tekst powstał 21 czerwca, obecnie pogoda znacznie się poprawiła, chwała Ojcu i Synowi:

pogoda

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: