Świat Marty W.

11 stycznia 2013

Po co mi kawa?

Filed under: styczeń 2013 — swiatmartyw @ 1:19 am

Pamiętacie mojego dziwnego kolegę, z którym jeżdżę do pracy? Tego marudę? Tego wiecznie wszystko najlepiej wiedzącego? Specjalistę od krojenia marchewki? Jeśli nie, zapraszam do odświeżenia pamięci tutaj. Jeśli pamiętacie, czytajcie dalej….

Przed Świętami ów kolega pożyczył mi książkę norweskiego pisarza, Jo Nesbø, pt. „The Bat”, która na polskim rynku ukazała się jako „Człowiek-nietoperz”. Uwielbiam skandynawskie kryminały, więc z wielką chęcią zabrałam się za czytanie. Ale… czytam, czytam, ziewam, przysypiam, budzę się, czytam, głowa mi opada…. matko, co za nuda. Nie dam się, może wreszcie coś się zdarzy? Może wreszcie ktoś kogoś… no cóż, zakatrupi, jak to w kryminale?? 200 stron i wciąż nic, wymiękam. Oprócz seksu w akwarium pod czujnym okiem żarłacza białego (??? seriously?!) dosłownie nic się nie dzieje. Potem trzy ofiary, ale tylko jedna zakatrupiona w efektowny sposób… i następne 200 stron seksu, pijaństwa, bójek i nieudolnie prowadzonego śledztwa – choć kto zabił domyśliłam się prawie od razu, w końcu od małego czytałam Agatę Christie i domorosły ze mnie detektyw ;)

Podczas wizyty w Polsce, widziałam w Empiku całą półkę książek Nesbø, ale po pierwsze, byłam zniechęcona „Nietoperzem”, a po drugie przyleciałam tylko z bagażem podręcznym, więc choćbym chciała, nie miałam miejsca na dodatkowe książki.

Po powrocie rozmawiam z dziwnym kolegą, w samochodzie zmierzającym do pracy, rzecz jasna:

Ja: W Polsce widziałam całą półkę książek Nesbø, chciałam nawet dać mu drugą szansę, ale ostatecznie nic nie kupiłam.
Kolega: Ale ile książek widziałaś?
Ja: Nie liczyłam, tak na oko z piętnaście.
Kolega: Ale on napisał tylko dwanaście!
Ja: O, Boże, no to dwanaście! Przecież mówię, że nie liczyłam, cała półka była i tyle.
Kolega: No to czemu mówisz, że piętnaście?
Ja: O co ci chodzi, na litość boską?!?!
Kolega: No bo jeśli coś się mówi, to trzeba być precyzyjnym!!

Resztę drogi spędziliśmy w milczeniu, bo na końcu języka miałam słowa, których potem pewnie bym żałowała. Zaczynało się od „Naprawdę nie dziwię się, że w wieku 45 lat wciąż nie masz dziewczyny – jesteś nie do wytrzymania!!!!” Lepiej było się zamknąć i tak też zrobiłam ;)

Przez pewien czas kłóciliśmy się codziennie, i to już nie tylko w samochodzie, ale również w biurze – pracujemy razem nad pewnym projektem, więc chcąc nie chcąc przebywamy w swoim towarzystwie. Największa awantura wybuchła, gdy napisałam numer telefonu jednego z klientów w jego notatniku, a on dostał szału i stwierdził, że „niepotrzebnie zniszczyłam mu stronę” i że trzeba było wysłać maila o_O Ja oczywiście nie daję sobie w kaszę dmuchać, więc od razu zawyłam: „Ooooohhh…. poor Pete, I’ve irreversibly damaged a page in your notebook, now you only have 349 left!!” W biurze wszyscy zawsze się z nas śmieją i mowią: „Oni są jak stare małżeństwo!” Mi naprawdę nie jest do śmiechu – jeśli wiedziałabym, że mamy tak wyglądać z Simonem za kilkadziesiąt lat, to ja dziękuję, uciekłabym sprzed ołtarza! ;)

Wrzeszczeliśmy na siebie również wtedy, gdy podobno zgubiłam gumkę do włosów, którą oznaczył swój kubek (???) i potem nie wiedział, który kubek jest jego i NIEPOTRZEBNIE musiał wziąć nowy z biurowej kuchni. Gumkę znalazł potem pod swoim biurkiem, więc musiała mu spaść.

Pokłóciliśmy się strasznie, gdy na rondzie jakiś debil wyskoczył mi przed maskę i zaczęłam na niego trąbić. Dowiedziałam się, że „rozsiewam zły vibe na drogach”, a tak w ogóle to jeżdżąc 74 mile na godzinę (ograniczenie do 70) łamię prawo i powinnam wylądować w więzieniu.

Stali czytelnicy wiedzą, jakiego fisia mam na punkcie akcentu. Staram się mówić najpiękniej jak umiem ;) i już od wielu osób słyszałam, że brzmię jak rodowita Angielka.
W zeszły wtorek jedziemy do pracy, opowiadam koledze o tym, że moi rodzice intensywnie uczą się angielskiego, żeby móc dogadać się z zięciem. A on na to: „Może się i dogadają, ale i tak zawsze będą mieli akcent. Ty, na przykład, mówisz, że uczysz się angielskiego od 12 roku życia, mieszkasz tu już 3 lata, a wciąż masz silny polski akcent”.

Zamurowało mnie. Jaki silny akcent, chyba nie słyszałeś silnego polskiego akcentu! (ty głupku – dodałam w myślach) – żachnęłam się.
No może nie silny, ale na pięć mil słychać, że jesteś z Polski! Co?! No nie, ta zniewaga krwi wymaga. Wiem, że to może brzmieć idiotycznie, ale po prostu coś we mnie pękło. Zatrzymałam samochód na poboczu, otworzyłam drzwi zamkiem centralnym i mówię spokojnym, lodowatym tonem: GET OUT OF MY CAR! czyli Wynocha z mojego samochodu!!!! Teraz śmiać mi się chce, gdy o tym pomyślę, ale wtedy byłam po prostu wściekła. Po tygodniach bezsensownych kłótni, po prostu mi się przelało. Pete popatrzył na mnie niepewnie: „Ale…. ale to jest autostrada i jak ja mam dojść stąd do biura?” „Najlepiej na piechotę!”, poradziłam sensownie, ale już czułam, że wybuch złości mi mija – ja tak mam, że wybucham i prawie od razu mi mija. Nie potrafię się długo złościć. „Ale… to mi zajmie dobre dwie godziny, a dzisiaj musimy skończyć drugi etap projektu…”

Zamknęłam drzwi i mówię: Jeszcze raz będziesz pieprzyć, że mam silny akcent, to cię zostawię na środku drogi!!!

Pete: I’m so sorry…
Ja: AND SO YOU SHOULD BE!!!

:D

Jak widać, ja też nie jestem łatwa. Przestałam pić poranną kawę – wystarczy 45 minut w samochodzie z Petem i ciśnienie skacze mi do 240/220. Czyli podwójne oszczędności – na benzynie i na kawie! ;)

Reklamy

2 Komentarze »

  1. No już chciałam zapytać, kiedy wyp**** Pete’a z samochodu! Co za kolo!? :D :D :D
    Zepsuj mu kalendarz wpisując na każdej kartce z dniem przypomnienie o godzinie wyjazdu do pracy. Będzie dym :D :D

    Komentarz - autor: Marta G. — 11 stycznia 2013 @ 1:22 pm | Odpowiedz

    • Hahahaha aż mnie szczęka boli od śmiechu :D Tak zrobię! ;)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 11 stycznia 2013 @ 1:50 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: