Świat Marty W.

13 września 2012

Lato pełne emocji

Filed under: wrzesień 2012 — swiatmartyw @ 9:33 pm

W tym roku nie było lata w pogodowym sensie tego słowa. Owszem, zdarzyło się parę słonecznych dni, ale prawie zawsze wypadały one w ciągu tygodnia, więc tym samym zostały przeze mnie spędzone w biurze ze sztucznym światłem i widokiem na betonowy parking. Weekendy za to były szaro-bure i deszczowe – tak jak wspomniałam w zeszłym wpisie, podobno spadło najwięcej deszczu od 100 lat, były powodzie, ludzie ginęli, miasta zalane, mienie zniszczone, zboża prawie zgniłe.

Od pogrążenia się w szarej depresji uratował nas sport. Nie, nie, oczywiście nie sport uprawiany przez nas, broń Boże, tylko oglądanie, jak męczą się inni. Najpierw Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie – co to się w naszym małym domku działo! Pomalowane twarze, powiewające szaliki, Simon śpiewający najczystszą polszczyzną „Polskaaaa, biało-czerwoni!!” oraz “[klap klap, klap klap klap, klap klap klap klap] Polska!!” W trakcie zawodów wyjechaliśmy do Nowego Jorku – wylądowaliśmy o 11:30 lokalnego czasu, a o 14:00 już pędziliśmy do pubu prowadzonego przez mieszkających w Nowym Jorku Brytyjczyków, oglądać mecz Anglii. Kilka dni później dopingowaliśmy biało-czerwonych (Simon śpiewał najgłośniej :)) w barze sportowym w centrum miasta, a potem znowu Anglię. Tak na marginesie, to szkoda trochę, że najpierw nie sprawdziliśmy cen w tamtym barze, bo za trzy piwa, frytki i sałatkę z mozarellą zapłaciliśmy w przeliczeniu ponad 230 złotych o_O No cóż, Nowy Jork!

Mimo mizernego wyniku, najlepiej wspominam mecz Anglia-Włochy, który obejrzeliśmy już w Kanadzie, ze wszystkimi naszymi znajomymi oraz chyba wszystkimi Anglikami mieszkającymi w Ottawie ;) Śpiewom, zachętom, oklaskom nie było końca. Zaczęło się od bardzo średnio zaśpiewanego hymnu:

A potem górowały już sportowe emocje:

Przy jednym stoliku siedziała para Włochów, która, wystraszona liczebną przewagą oraz agresją przeciwnika, nawet nie śmiała cieszyć się z wygranej ;)

Wiem – odpadliśmy, zajęliśmy ostatnie miejsce w najsłabszej drużynie, wszystko wiem. Ale mama mówiła, że atmosfera w Gdańsku była fantastyczna, że Hiszpanie ładnie śpiewali na ulicach, że Irlandczycy byli bardzo mili, że wszyscy do wszystkich się uśmiechali i świat na kilka tygodni był lepszy. W Anglii natomiast nikt na swoją drużynę nie liczył (kolega z pracy, Ben: „I have been disappointed too many times before”), więc gdy odpadli, nikt nie był rozczarowany, tylko kiwali głowami z miną „wiedziałem, że tak będzie”.

Wróciliśmy z Kanady 1 lipca rano i na łeb na szyję pędziliśmy do domu, żeby obejrzeć finał. Kibicowaliśmy Hiszpanii, więc wszystko skończyło się dobrze :)
Oglądałam sport od kiedy pamiętam, więc gdy Simon z rozbrajającą szczerością oświadczył, że nigdy w życiu nie oglądał żadnej Olimpiady…. mnie, gadułę, mającą odpowiedź na wszystko, po prostu zamurowało. Jak to NIGDY?? Żadnej konkurencji? Ale żadnej żadnej? Ale nigdy nigdy? Ale nawet nie pływanie ani lekkoatletykę?? Ale naprawdę nic nic?? Nie mogłam uwierzyć. Na farmie ogląda się tylko Formułę 1, więc jakoś kolejne Olimpiady przechodziły bez echa. A potem Simon poznał mnie.

„Nie lubię lekkoatletyki, bo to nudne”

Kto skakał po pokoju za każdym razem, gdy startowała Jessica Ennis? Kto klaskał razem z tłumem, gdy skakała w zwyż, kto wrzeszczał z radości, gdy ustanowiła rekord w rzucie oszczepem, kto zaniemówił, gdy z prawie przegranej pozycji wygrała bieg na 800m?

Kto darł się na cały Hyde Park (bo tam oglądaliśmy część Olimpiady) „Mo! Mo! Come on Mooooo!!!” i  robił „Mobota”, gdy wygrywał Mo Farah?

Kto dopingował Usaina Bolta? Kto podziwiał Phelpsa? Kto śpiewał „Polska, biało-czerwoni”, gdy zdobyliśmy złoto w pchnięciu kulą? Simon oczywiście. No i ja, pewnie że tak.

„Siatkówka? Nie lubię siatkówki!”

…ale nie wiedział o plażowej ;) Obejrzał chyba każdy mecz kobiet i oceniał ich atrakcyjnośćw skali 1 do 10, na wszelki wypadek dodając, że żadna z nich nie jest tak piękna i zgrabna jak ja. Ha ha ha, akurat! Szlag mnie trafiał na widok ich idealnych ciał… ale dalej piłam piwo przed telewizorem i zagryzałam chipsami.

„Kajakarstwo górskie? To jest sport? Brzmi mega nudno, no ale trudno, mamy bilety, to pójdziemy”

Kto wył i machał odpowiednią flagą za każdym razem, gdy spływał Brytyjczyk albo Polak? Kto, gdy Wielka Brytania zdobyła złoto i srebro, darł się tak, że prawie głos stracił? Kto odśpiewał „God Save the Queen” z ręką na sercu? Simon oczywiście. „Było rewelacyjnie!!! Tak się cieszę, że zdobyliśmy bilety!!!” ;) A od 8 września tor jest już ogólnodostępny, więc Simon chce pojechać i wziąć kilka lekcji tego „mega nudnego” kajakarstwa!

…i tak ze wszystkim, wydawało mu się, że nuda i w ogóle nic nie warte, a potem tak się wciągnał, że potrafił przesiedzieć 5 godzin przed telewizorem bez przerwy, ciągle przełączając pomiędzy programami, żeby zobaczyć wszystkie najważniejsze konkurencje. Tu należą się brawa dla BBC, które dodało ok. 20 programów BBC Olympics i każdy mógł oglądać, co go interesowało. Najlepszy był brak reklam i gadania o niczym w studio – alleluja!!

Jasne, pewnie tak by się nie emocjonował, gdyby nie to, że Wielkiej Brytanii tak świetnie szło. Z tego co pamiętam, tylko dwa dni były „bezmedalowe”, a końcowy bilans to trzecie miejsce w tabeli medalowej z 65 medalami, z tego 29 złotymi. Krótki filmik dla zainteresowanych, naprawdę warto obejrzeć:

http://www.bbc.co.uk/sport/0/olympics/19238189

Nie można się nie wzruszyć, wyobrażam sobie, jak słodko musi smakować taki złoty medal!

Do Paraolimpiady Simon podszedł już zupełnie inaczej. Oglądamy? Pewnie, że oglądamy! Podobno w Polsce mało co pokazywali, co osobiście uważam za skandal. Tutaj cały kraj ich podziwiał, chwalił i nazywał „Superludźmi” (hasło bloku reklamowego – „Meet the superhumans”). Wśród paraolimpijczyków byli żołnierze, którzy na froncie doznali różnego rodzaju kontuzji mniejszych i większych (głównie, niestety, większych), ofiary ataków na londyńskie metro, ludzie po ciężkich chorobach i z wrodzonymi ułomnościami. Dzięki niesamowitej odwadze, determinacji i heroicznej pracy udowodnili, że nie są „ofiarami” i niczym nie różnią się od „zdrowych” sportowców. Taki Oscar Pistorius osiąga wyniki tylko o sekundę gorsze od Bolta – to chyba nie jest „ofiara” niepełnosprawności!

odt.co.nz

Chcemy z Simonem zmierzyć swój czas na 100 i 200 metrów, wtedy dopiero okaże się, kto tak naprawdę powinien być na Paraolimpiadzie! ;) Pewnie byśmy się nawet nie zakwalifikowali!

Nałogowo oglądaliśmy koszykówkę na wózkach – co za emocjonujący i zarazem brutalny sport, „zwykła” koszykówka może się schować! Simon: „Run, run!!… I mean, roll, roll!!” ;) I znowu świetny wynik Brytyjskich zawodników – 120 medali i ponownie 3 miejsce w tabeli. Ale nam też dobrze poszło – 9 miejsce i 36 medali, nie mogę uwierzyć, że mało o tym mówiono w kraju! Oglądaliśmy Natalię Partykę, gdy zdobyła złoty medal w ping-pongu, a potem udzielała wywiadów, w których podkreślała, że trochę jej przykro, iż w Londynie od razu pojawiła się na okładce jednego z dzienników (porównywano ją do Pistoriusa, bo oboje brali udział w obydwu Olimpiadach), a w Polsce jest praktycznie nieznana. Przykro. Tutaj cały kraj obnosił się z dumą z paraolimpijczyków – no i racja, bo ile musieli się nacierpieć, fizycznie i psychicznie, wiedzą tylko oni. Chyba lepiej, że chcieli wyjść z domu i żyć jak inni – czy też wręcz lepiej niż inni – więc trzeba to pokazać!

Będąc w Kanadzie, wymyśliliśmy razem ze znajomymi, że w 2014 r. polecimy do Rio na mistrzostwa świata w piłce nożnej, jeśli uda się zdobyć bilety, a potem będziemy podróżować po Brazylii. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo niby mamy oszczędzać na dom przecież…. Jeśli nie, to w 2016 r. już na 100% na Olimpiadę, też do Rio! Sport czyni świat lepszym i basta.

Reklamy

1 komentarz »

  1. To prawda! Sport czyni świat lepszym.Przez cale Euro nie słyszało się o Smoleńsku :) , zniknęli z telewizji ludzie głoszący „jedyną słuszną prawdę ” i to z wszystkich opcji politycznych,na ulicach po meczach nie pałętali się jacyś nachlani kibole,tylko radosny tłum cieszący się, że może brać w tym wydarzeniu udział.Nawet odpadnięcie polskiej drużyny ( co nie było zresztą niespodzianką)nie zburzyło tej niezwykłej atmosfery sportowego święta.Ach, jak by było fajnie, gdybyśmy zostali kiedyś gospodarzami Mundialu ! Ech…

    Komentarz - autor: Kondorzyca — 14 września 2012 @ 7:27 am | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: