Świat Marty W.

13 stycznia 2012

Sylwester na Szmaragdowej Wyspie

Filed under: Podróże małe i duże,styczeń 2012 — swiatmartyw @ 1:30 pm

Polecieliśmy do Belfastu 30 grudnia rano. Wylądowaliśmy o 9:00 i ku naszemu zdumieniu wciąż było ciemno. Znajomi odebrali nas z lotniska, przywieźli do domu, nakarmili i napoili ;) a potem pojechali po następną grupę, która przylatywała z Londynu. W sumie było nas 9 osób. Gdy wszyscy już się rozgościli, nasi gospodarze zarządzili wycieczkę na Groblę Olbrzyma. Lało jak z cebra i było okropnie zimno – ale widoki to wynagrodziły:

Ponieważ zmarzliśmy i przemokliśmy do przysłowiowych majtek, trzeba było się rozgrzać – a czym najlepiej się rozgrzać jak nie irlandzką whisky? O nieco zabawnej nazwie…

Feckin rozgrzała nas do czerwoności i można było wracać do suchego domu :) Wieczór był dość spokojny, gdyż każde z nas posiada tzw. smartphone’a, ewentualnie iPada, więc za dużo ze sobą nie rozmawialiśmy…

Po co gadać, skoro w telefonie tyle cudów? ;-)

31 grudnia plan był następujący – pierwsza część zwiedzania Belfastu, rundka po pubach, obiad i do klubu na imprezę. Plan został wykonany:

Widok na dwa słynne żurawie, Samson i Goliath

Katedra z kontrowersyjnym "palem" wznoszącym się wysoko nad budowlę oraz "przebijającym" ją (pal kończy się nad ołtarzem). Simon stwierdził, że jak ulał nadaje się do wbijania na niego Katolików ;)

W każdym pubie trochę historii...

To w Belfaście właśnie zaprojektowano i zwodowano Titanica

Kawiarnia "Vaudeville", stylizowana na lata '20

City Hall

Zdjęcie jest kiepskie, ale znajdujemy się w jedynym pubie w Belfaście, który jest na liście UNESCO. Siedzimy w naszej własnej "budce".

A to już Sylwester, w kolejnym klimatycznym pubie. "Guinness -more than goodness"... hmmm... no nie wiem, dla mnie wstrętny ;-)

"Guinness for strength" - no czyżby... po kilku kuflach nasi panowie wyglądali na lekko osłabionych ;)

Kolejny sympatyczny pub

No i tak – od pubu do klubu, od klubu do pubu… powitaliśmy Nowy Rok! Bawiliśmy się super – tak super, że zgubiłam/ ukradziono mi kartę debetową, którą na szczęście od razu udało mi się zastrzec, a jeden z moich kolegów tak machał rękami w dzikim tańcu, że trafił w moją szczękę i ułamał mi dolną jedynkę…. łaska boska prawie tego nie widać, tylko język sobie czasem kaleczę ;) Jednym słowem – zabawa na sto dwa! :D

W następnym odcinku – dalsze zwiedzanie Belfastu oraz wycieczka do Dublina.

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: