Świat Marty W.

9 czerwca 2011

Maroko część III – czyli Fiatem Punto przez pustynię

Filed under: Podróże małe i duże — swiatmartyw @ 10:08 pm

Gdy zdecydowaliśmy się wynająć samochód na cały dzień, zaczęliśmy żartować, że na pewno dostaniemy Fiata Punto. Ha ha ha, Fiatem Punto przez pustynię, ha ha ha. Wybraliśmy sobie Volvo, ale w ostaniej chwili okazało się, że nie ma. Została tylko niezbyt dobra Dacia Logan (tańsza wersja Renault) – no trudno, niech będzie.

Wycofujemy się z parkingu, wjeżdżamy na ulicę i… koniec, drążek nie chce przeskoczyć z rewersu na pierwszy bieg. Szarpiemy, klniemy i nic. Na szczęście pan, który nam to cudo wynajął jeszcze stoi przed hotelem. On też szarpie, klnie i też nic. „Łejt, łejt!!”, krzyczy i, zdenerwowany, chwyta za telefon. Dosłownie za 2 minuty zjawia się jego kolega z… oczywiście, Fiatem Punto. Patrzymy na siebie porozumiewawczo.

W samochodzie nie było ani trochę paliwa, ledwo udało nam się dopchać go na stację. Zatankowaliśmy i hurra, na podbój Maroko!!
Po trzech minutach zatrzymała nas policjant i łamanym angielskim poinformował, że należy się mandat 700 dirham (ok. 65 funtów) za niezatrzymanie się na znaku Stop…


No zgadza się, znak Stop jak byk, ale ponieważ napisane było po arabsku, nasze mózgi tego nie zarejestrowały i znak zignorowały.
Od mandatu uratował nas Wayne Rooney.

Pan policjant: Where from?
Simon: England…
Pan policjant: England? Ah yes, Wayne Rooney, I like! Good play!
Oboje, wietrząc szansę na wymiganie się od płacenia: Yes, he is a very good player, Manchester United hooray!
Pan policjant: Yes, Manchester United very good! OK, you go now. Next time, 700 dirham!

Dzięki, Wayne! ;)

Simon zostawił mnie w spa, a sam pojechał surfować (maksymalnie udało mu się utrzymać na desce 10 sekund, ale radochy miał co niemiara ;). Specjalnością marokańskich spa jest hammam, co po arabsku oznacza „łaźnię”, a  w praktyce oznacza dokładne umycie oraz peeling całego ciała, a na końcu dokładne nawilżanie kilkoma substancjami. Bolesny peeling, dodam, po którym pani z dumą pokazuje zdarte z ciebie warstwy martwej skóry. Moja chyba aż taka martwa nie była, bo wszystko mnie bolało ;) ale nawilżanie i pucowanie było super przyjemne. W przewodniku Lonely Planet pada takie zdanie: „Nigdy przedtem nie byłeś i nigdy więcej nie będziesz taki czysty” – i to w 100% opisuje, jak się czułam. Każdy milimetr mojego ciała został wyszorowany, wypeelingowany i nawilżony – naprawdę każdy milimetr, więc podczas hammamu wstyd trzeba odłożyć na bok.

Następnym przystankiem była miejscowość Sidi Ifni, do której jechaliśmy aż 3 godziny. Tu należy zauważyć, iż marokańskie drogi są rewelacyjne – nie widzieliśmy ani pół dziury, wybrzuszenia, czy też niewyasfaltowanych ulic. Gdyby nie widoki za oknem, byłabym skłonna uwierzyć, że jesteśmy w Anglii ;) A tak przy okazji – wydawało nam się, że poza miastami Maroko będzie pustynią – nic bardziej mylnego:

W drodze do Sidi Ifni

Nie jest to może najlepsze zdjęcie na świecie, lecz pokazuje typ krajobrazu, który na dobrą sprawę mógłby podszywać się pod europejski. Dlatego niepotrzebnie się nabijaliśmy, Fiat Punto wspaniale dał radę ;)

Wreszcie dojechaliśmy, warto było!



Oczywiście cykaliśmy każdemu łukowi po 10 zdjęć, ale oszczędzę Wam tego, bo się zanudzicie. Dość napisać, że było pięknie! Poza tym, mam słabość do oceanów… pociąga mnie ich siła, od razu do nich włażę i chcę się bić z falami ;) Kto ma mnie na Facebooku, ten wie…

CDN

PS. Dziś w nocy wyjeżdżam „do Europy”, jak to mówią Anglicy, czyli do Luksemburga, Francji oraz Belgii. Obiecuję skończyć Maroko po powrocie i nadążyć za teraźniejszością! :)

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: