Świat Marty W.

30 Maj 2011

Maroko część II – Agadir

Filed under: Podróże małe i duże — swiatmartyw @ 9:38 pm

Śniadanie zjedliśmy przy naszym hotelowym basenie:


Było smacznie i ciepło, aczkolwiek w Maroku nie obowiązuje niestety zakaz palenia, tak jak w Anglii, więc oczywiście większość turystów, głównie Niemców, Francuzów i Anglików, kopciła jak kominy. Usłyszałam jak jeden facet mówi: „Bloody hell, finally I can smoke wherever the fuck I want!!”

Posileni marokańskimi naleśnikami, poszliśmy się kłócić w recepcji o lepszy pokój. Ku naszemu zdumieniu, jak spod ziemi pojawił się nasz rezydent (którego istnienia nawet nie podejrzewaliśmy, jako że wszystko rezerwowaliśmy sami) i załatwił przeprowadzkę w przeciągu dwóch minut. Przy okazji opowiedział nam o Agadirze i sprzedał wycieczkę :) więc obie strony były zadowolone.

Nowy pokój również nie był pięciogwiazdkowy, jak na europejskie standardy góra trzy gwiazdki, ale przynajmniej miał jedno, ogromne łoże oraz widok na ocean:


Po rozpakowaniu się poszliśmy na rekonesans. Agadir średnio nas zachwycił, gdyż nie ma tam zbyt wiele do zwiedzania. Nic nie ma, szczerze powiedziawszy, oprócz wzniesienia z napisem „Allah, Ojczyzna, Król”, z którego roztacza się widok na całe miasto:

peterandjonieuropeanvacation.blogspot.com (wszystkie moje zdjęcia są z naszymi gębami)

Widok ze wniezienia. Proszę zauważyć wielbłądy :-)

I to samo wzniesienie nocą:

tripwow.tripadvisor.com

Plaże są mniej niż przeciętne – prawie nie ma nich „puszystego” piasku, więc leży się na twardym, no i rozebrać się do bikini głupio, bo Marokanki patrzą z wielką dezaprobatą. Trudno, nie po to mam nowy kostium, żeby go nie pokazywać ;) Od razu przyczepiło się do mnie kilku młodych panów, ale na szczęście oni tylko po arabsku i francusku, a ja w tych akurat językach się nie specjalizuję, więc napatrzyli się i poszli ;).
Marokanki nie kąpią się w ogóle. Siedzą smętnie okutane w trzy warstwy ubrań i z chustkami na głowie, i tylko dzieci pilnują. Przypomniało mi to zdjęcie z rozdziału o strojach kąpielowych z sympatycznej książki „Po słońce i wodę. Polscy letnicy nad Bałtykiem w XIX i w pierwszej połowie XX wieku”:

Chwała Bogu, że te czasy, przynajmniej w Europie, minęły…

Ocean mi nie zaimponował w tym sensie, że można było iść i iść przed siebie, a woda wciąż sięgała do pasa. Poza tym pływały w niej gigantyczne meduzy, takich jeszcze nie widziałam, choć już z niejedną meduzą stawałam oko w… galaretę ;) Były co prawda niegroźne, czyli nieparzące, ale gdy człowiek pływa i nagle dotknie taki kisiel… brrr!

Po kilku godzinach stwierdziliśmy, że już nam wystarczy Agadiru, czas zaplanować wycieczki!

CDN

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: