Świat Marty W.

9 Maj 2011

Malta część III – czyli zwiedzanie do upadłego

Filed under: maj 2011,Podróże małe i duże — swiatmartyw @ 10:46 pm

Po gruntownym zwiedzeniu Valletty, zaczęliśmy się zapuszczać wgłąb kraju pomarańczowymi autobusami bez rozkładu jazdy :). Byliśmy m.in. w Tarxien, które reklamowało się „maltańską wersją Stonehenge”. Hmmmm….:


z takim oto znanym i przez turystów chętnie obfotografowywanym motywem:


Przy okazji należy odnotować, że Tarxien i wiele do niej podobnych miejscowości, choć posiada kilku mieszkańców na krzyż, obowiązkowo musi mieć kościół gigantycznych rozmiarów:


Naprawdę, nawet w najmniejszej miejscowości stoi kościół-olbrzym, zupełnie nieproporcjonalny rozmiarem do liczby mających szansę do niego dotrzeć wiernych. Co gorsza, podczas nabożeństw głupio zwiedzać i cykać zdjęcia, a zaraz po nabożeństwach księża wszystkich wypychają i zamykają swój teatrzyk – także nawet nie można obejrzeć, co za cuda mają w tych ogromnych budowlach.

Bardzo podobało mi się w wiosce rybackiej o nazwie Marsaxlokk (wymawianej „marsaszlok”). Co prawda, za wiele do zwiedzania tam nie było, ale przynajmniej trochę wygrzaliśmy się na plaży, popatrzyliśmy na ładny kolor wody, kolorowe łódki i sympatyczny bulwar z palmami, na którym zjedliśmy pyszną rybę o lokalnej nazwie gurbell:





Ponieważ linia brzegowa jest ciekawa i kryje się w niej wiele zatoczek:

któregoś dnia popłynęliśmy na rejs po tych zatoczkach właśnie, żeby obejrzeć sobie Maltę od strony morza. Operator nie będzie ze mnie żaden, ale i tak widać, jak niesamowite mury obronne posiada ta mała wysepka:

Moje amatorskie nagranie tutaj

Kolejny rejs odbyliśmy na wspomnianą w ostatnim wpisie wyspę Gozo:

Płynęliśmy takim właśnie statkiem

Zbliżając się do Gozo... i kolejnego wielkiego kościoła :)

Na wyspie była ciekawa twierdza, a robiąc zdjęcia z jej murów nie dało się nie zauważyć… tak, tak, zgadliście, następnego kościoła-olbrzyma:


Wspomnienia z Malty zakończę notką dla przyjaciół lingwistów – maltański jest spokrewniony z językiem arabskim, i to jedyny język semicki zapisywany alfabetem łacińskim. Ze względu na wieloletnią obecność Brytyjczyków, a także bliskość Włoch, niby ma dużo zapożyczeń z angielskiego i włoskiego, ale czytając notkę taką, jak ta, którą wypatrzyłam na statku na Gozo, człowiek drapie się w głowę i nie bardzo potrafi rozpoznać, co jest co….:


KONIEC

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: