Świat Marty W.

22 kwietnia 2011

Koguty

Filed under: kwiecień 2011 — swiatmartyw @ 9:58 pm

„Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu kretynów, dopóki nie zacząłem korzystać z internetu”, powiedział, i słusznie, Stanisław Lem. A Marta W. mówi tak – nie wiedziałam, że na drogach jest tylu kretynów, dopóki nie zaczęłam jeździć. Świat z perspektywy pasażera jest zupełnie inny, dobry, bezpieczny. Człowiek gapi się na sklepy, kwiatki i przechodniów, i nie zdaje sobie sprawy, że przed nim stale toczy się walka o dominację.

Wydawać by się mogło, że z reguły spokojni i grzeczni Anglicy będą tak samo spokojni i grzeczni na drogach – ale gdzie tam, diabły, szatany! Największym zagrożeniem, tak jak pewnie w każdym kraju, są młodzi mężczyźni w drogich, przeważnie sportowych samochodach, z silnikami o poziomie głośności bolidów Formuły 1. Słychać takiego już z kilku kilometrów i od razu wiadomo, że za nic ma ograniczenia prędkości czy zakaz wyprzedzania z prawej strony. Będzie taki lawirował pomiędzy samochodami, zmieniając pas co 10 metrów… a potem i tak utknie na światłach, razem ze wszystkimi. Ja też lubię szybko jeździć, przyznaję, ale 80 km/h na rondzie to jednak lekka przesada, nawet jeśli jest się super kierowcą super samochodu.

Osobną grupę stanowią kierowcy BMW. Mam teorię, że po zakupie beemwuchy coś się Anglikom dzieje z głową i zaczynają się czuć królami dróg. Nie stosują się do żadnych przepisów, przejeżdżają czerwone światła, pędzą 160km/h po mieście i utrudniają życie wszystkim, a zwłaszcza początkującym kierowcom jak ja.

Jedziemy do Birmingham, ja prowadzę. Autostrada, więc pędzimy 120 km/h. Wyprzedza nas BMW i zajeżdża nam drogę tak, że muszę hamować z całej siły, hamulec idzie do samej podłogi, a silnik głośno protestuje. Wściekła drę się po polsku, TY KRETYNIE JEB*NY!! Bardzo brzydko, przyznaję, ale przy takich prędkościach nie ma żartów, a w dodatku, nawet gdybyśmy cudem przeżyli (bo niby mamy poduszki powietrzne również po bokach – wszystko fajnie, ale nie chcę sprawdzać, czy działają), to jeszcze by w sądzie powiedzieli, że moja wina była, bo to zawsze wina tego, co z tyłu.

Jedziemy do Bristolu, Simon prowadzi. Nagle z szybkością światła mija nas BMW, a na nasz samochód spada grad małych kamyczków – jeden powoduje rysę na szybie. Simon ma morderstwo w oczach i wrzeszczy: „FUCKING DICKHEAD!!!! All BMW drivers are COCKS!!!” Po tym następuje seria przekleństw nie do powtórzenia, włącznie z tym, co by zrobił z jego narządami rozrodczymi, gdyby go złapał itd. ;) Gdy złość mija, Simon mruczy pod nosem: „Oh wait… my mum drives a BMW…” ;) Trzeba przyznać, że teściowa to też niezły pirat, zawsze łamie ograniczenia prędkości – ale u nich na wiosce to najwyżej bażanta stuknie albo owcę wystraszy, a w mieście już trochę gorzej.

Nie kupujemy BMW. Powód oficjalny – człowiek tyle kasy wyda i kogutem się stanie ;)

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: