Świat Marty W.

17 kwietnia 2011

Birmingham

Filed under: kwiecień 2011,Podróże małe i duże — swiatmartyw @ 9:19 pm

Chociaż mieszkamy niecałą godzinę od Birmingham, jakoś nigdy nas tam nie ciągnęło – a to dlatego, że wszyscy znajomi odradzali; że brudno, niebezpiecznie, brzydko i w ogóle do niczego. Śmiali się i kpili z nazywania Birmingham „angielską Wenecją”, przytaczali zastraszające statystyki morderst, rozbojów i gwałtów… no i tak nas zniechęcili, że dopiero „Gadget Show live„, na który bardzo chcieliśmy pojechać, zmusił nas niejako do wybrania się na ten nieprzyjazny ludziom teren.

Pojechaliśmy w sobotę wczesnym popołudniem. Tani hotel jak to tani hotel – łóżko, trzy małe szafki i mikroskopijna łazienka – ale czego można się było spodziewać za 36 funtów za noc. Wyruszyliśmy na miasto, zobaczyliśmy pierwszy kanał – a kanałów rzeczywiście jest więcej niż w Wenecji – i… no ładnie, bardzo ładnie nawet:

bedandbreakfastdir.co.uk

britaingallery.com

Rondo dla łódek ;)

Pospacerowaliśmy, pogoda piękna, napiliśmy się czegoś w sympatycznej kawiarni z widokiem na wodę i poszliśmy dalej. Dotarliśmy do centrum i… no znowu bardzo ładnie!

uk.ask.com

wesparkle.co.uk

deskshop.co.uk

Weszliśmy na główną ulicę – szeroką, nowoczesną, z kawiarenkami, restauracjami, sklepami zwykłymi, ale także drogimi w stylu Gucci czy Louis Vuitton, oraz takim oto „cudem”:

Widać co to jak byk ;)

Oprócz tego z „rondem”, ani jedno zdjęcie nie jest moje, bo tak nam się podobało, że wszędzie się ustawialiśmy i szczerzyliśmy – a wolałabym Wam naszych gęb oszczędzić ;).

Zwiedziliśmy wszystko co się dało, a potem Simon fircyk zarządał wycieczki do ZARY i obkupił się jak nie wiem ;). No i dobrze, miło mieć eleganckiego faceta!

Wieczorem poszliśmy do znakomitej chińsko-malezyjskiej restauracji, a następnie na kilka drinków ze znajomymi, którzy właśnie wrócili z czteromiesięcznej wycieczki po Azji południowo-wschodniej, więc mieliśmy o czym rozmawiać i co wspominać. Nie poszliśmy do klubów, bo musieliśmy wstać z samego rana na Formułę 1 :) ale dyskoteki wyglądały rewelacyjnie, bez porównania w stosunku do trzech beznadziejnych klubów w naszej wiosce.

Dzisiaj rano obejrzeliśmy wyścig, zjedliśmy śniadanie w eleganckiej kawiarni w centrum, obejrzeliśmy wystawę starych samochodów i pojechaliśmy na Gadget Show. Było fantastycznie, choć nie wiedzieć dlaczego, Simon nie chciał mi kupić gadgetu za 2000 funtów, skąpiradło jedne ;).

Bardzo zadowoleni wróciliśmy do domu. Polecam wycieczkę do Birmingham! Wenecja to może nie jest, ale ładnie, czysto, sympatycznie, mili ludzie, tylko… „God, I hate this accent, I could not live here for a day!”, narzekał Simon ;). Rzeczywiście, akcent okropny – poza tym, wszystko super. Na pewno są nieciekawe dzielnice, ale mało to miast z nieciekawymi dzielnicami?

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: