Świat Marty W.

3 kwietnia 2011

Gotowa na wakacje

Filed under: kwiecień 2011 — swiatmartyw @ 4:11 pm

Jestem zmęczona. Zmęczona bardziej psychicznie niż fizycznie, bo fizycznie to raczej się oszczędzam – wszędzie wożę tyłek samochodem, w biurze siedzę na tymże samym tyłku, i ruszam wyłącznie palcami u rąk, ewentualnie ręką, gdy trzeba ukryć ziewanie lub zamachać pięścią przed ekranem komputera, gdy głupia maszyna znowu zwolni do tempa ślimaka. Na siłownię chodzę coraz rzadziej – a ile pretekstów potrafię wymyślić, żeby nie iść, ech! Gdybym była tak kreatywna również w innych dziedzinach życia, Nobla miałabym w kieszeni ;).

Żeby samą siebie pocieszyć, napiszę o tegorocznych wyjazdach. Nie mogę uwierzyć, że już mamy kwiecień, ale chwała za to Bogu, bo wreszcie koniec z rutyną praca-dom. Nawet nie wiem, ile urlopu przysługuje w Polsce – tutaj w pierwszym roku zatrudnienia dostaje się 22 dni wolnych plus 8 tzw. bank holidays, w które też się nie pracuje – a w tym roku 9, dzięki księciu Williamowi; od drugiego roku przysługuje 25 dni wolnych + 8 bank holidays.

W przyszłym tygodniu przyjeżdżają moi rodzice – co prawda tylko na 4 dni, ale zawsze jakaś odmiana i okazja do plotkowania w ojczystym języku, no i oczywiście, do bycia razem. Mam zamiar pokazać im Bristol i Oxford, a także może Bath albo Cardiff. Na przerażającą wieść, że będę ich wozić, mama postanowiła kupić kask i podróżować wyłącznie w bagażniku ;). Ciekawe, co bym zrobiła, gdyby w ramach rutynowej kontroli zatrzymała mnie policja i kazała otworzyć bagażnik – Panie Władzo, moja mama schowała się tutaj z własnej, nieprzymuszonej woli! ;)

W Lany Poniedziałek lecę na tydzień na Maltę, z rodzicami i wujkami. Jeśli starczy kasy, popłyniemy jeszcze na Sycylię, ale jeśli nie, i tak na pewno będzie fantastycznie – często razem podróżujemy i zawsze bawimy się rewelacyjnie. Do dzisiaj wspominamy liczne anegdoty z naszych wypadów, np. zjedzenie sąsiadom truskawek w Rzymie ;).

Na moje wielkie, trzydzieste urodziny lecę z Simonem do Maroka – tzn. mam nadzieję, że tak się stanie, bo na razie sytuacja w świecie arabskim nie bardzo nastraja do podróży… W Maroku na razie spokój, odpukać, ale kto wie, może nagle stwierdzą, że król jest do niczego i się zacznie – wtedy szybko trzeba będzie myśleć nad alternatywą… Póki co plan jest taki – 4 noce w luksusowym hotelu na plaży w Agadirze, spa, nurkowanie itd., i 3 w Marakeszu, nie w luksusowym hotelu, ale w samym centrum. Plus wycieczki krajoznawcze.

W czerwcu lecę odwiedzić moją najlepszą koleżankę ze studiów w Luksemburgu. Znowu ploty w ojczystym języku, wspominanie starych czasów, no i oczywiście zwiedzanie Luksa i trochę Francji, może Belgii też.

Reszta nie została jeszcze zaplanowana, ale moja koleżanka z pracy ma apartament w Maladze nad samym morzem, który wynajmuje za bardzo przyzwoitą cenę, więc chyba się skusimy – może w listopadzie, gdy tutaj już bardzo kiepsko z pogodą, a tam wciąż przyjemne 20 stopni. Poza tym bardzo chciałabym pojechać do Lake District na północy Anglii, który to region ma nieco bajkowe tłumaczenie Kraina Jezior. Wikipedia twierdzi, że można tam takie cuda zobaczyć:


A potem już nie będę miała urlopu, więc koniec wycieczek :). Najwyżej jakieś weekendowe wypady, pewnie znowu na surfing pojedziemy, też będzie fajnie.

A w przyszłym roku… dwa tygodnie w Kanadzie! Kolega Simona bierze ślub w Ottawie, więc na ślub z chęcią pojedziemy, a potem, korzystając z okazji, zwiedzimy trochę kraju. Dopiero w przyszłym roku… ale cieszymy się już teraz :).

Hej, wakacje to rzecz miła, wyśmienita rzecz! Wreszcie praca się skończyła i swobody użyczyła, troski idźcie preeeecz! ;)

Reklamy

6 Komentarzy »

  1. Życie powinno składać się z samych wakacji z krótkimi przerwami na pracę :)A gadka w języku ojczystym sie przyda (KSIĘCIU Williamowi;)

    Komentarz - autor: Kondorzyca — 3 kwietnia 2011 @ 8:00 pm | Odpowiedz

    • Haha! Rzeczywiście…. Zaraz poprawiam! ;)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 3 kwietnia 2011 @ 8:04 pm | Odpowiedz

  2. I tak lepiej by brzmiało „Księciowi” :D Dobra, żartowałam, żeby Ci nie namieszać, bo mnie Twoja Mama znajdzie!!! A jak napisałaś, tak z ciekawości zapytam…???
    Ja też chcę tak jeździć! A u mnie najbliższe wakacje… rok 2012… Ale Nowa Zelandia warta była każdej złotówki, minuty i czego tam jeszcze! WARTO!

    Komentarz - autor: Marta G. — 4 kwietnia 2011 @ 2:40 pm | Odpowiedz

    • No właśnie „księciowi” było… ;) tak jakoś mi się zrymowało z Williamowi :P Do NZ na pewno jeszcze pojedziemy, bo mamy tam znajomych, a nawet jakąś super super dalszą rodzinę (że niby prawnuczek kuzyna żony brata mojego pradziadka!! :D) Przyszedł nam do głowy pomysł z tą Kanadą – może najpierw na tydzień do NYC, a dopiero potem Montreal i wreszcie Ottawa. Niech już będzie rok 2012! ;)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 5 kwietnia 2011 @ 7:11 pm | Odpowiedz

  3. Jeju, jak ja bym do NYC pojechała!!! Jak mnie te „amerykany” wnerwiają ogólnie, tak do NY bym się jednak wybrała.
    JA TEŻ JESZCZE RAZ DO NZ CHCĘ!!!! Każdemu polecam!!!
    W PL to chyba jest tego urlopu 26 dni po 10 latach stażu pracy (studia to 8 lat stażu już, więc tylko 2 potem trzeba „dorobić”). No i długie weekendy dochodzą i „Polak potrafi”!!! :D

    Komentarz - autor: Marta G. — 7 kwietnia 2011 @ 9:40 am | Odpowiedz

    • Ja dokładnie tak samo, ogólnie do Ameryki mnie nie ciągnie, ale taki Nowy Jork to z chęcią bym zobaczyła! No i Wielki Kanion też, ale to nie bardzo po drodze ;)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 12 kwietnia 2011 @ 5:38 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: