Świat Marty W.

16 marca 2011

Dziecko prawdę ci powie

Filed under: marzec 2011 — swiatmartyw @ 12:09 am

Historia nieco przeterminowana, bo z zeszłego lata.

Pojechaliśmy do rodziców Simona do Yorkshire i przy okazji spotkaliśmy się z jego koleżanką z podstawówki. Nie chcę jej oceniać, bo ludziom różnie się w życiu układa, ale fakty są takie, że Sarah nigdy nie wyjechała z Yorkshire, skończyła edukację najszybciej jak się dało, pracuje jako kelnerka w lokalnym pubie i ma dziecko z facetem, którego poznała w jakimś klubie i który po jednej nocy więcej się do niej nie odezwał. Czy jest sympatyczna?, zapytacie. Ha! Chciałabym odpowiedzieć, ale niestety moja konwersacja z nią jest mocno ograniczona, bo ma tak silny akcent z Yorkshire, tzw. broad Yorkshire accent, że prawie jej nie rozumiem. Nawet Simon musi często ją prosić, żeby powtórzyła – a co dopiero ja.

Dla tych, którzy nigdy nie słyszeli akcentu z Yorshire, znalazłam zapis prawie fonetyczny w książce Brama Stokera „Dracula”, której akcja toczy się m.in. w Whitby, nadmorskim miasteczku w Yorkshire, z którego pochodził autor:

” ‚Ittin’ of them over ‚ead with a pole is one way. Scratchin’ of their ears in another, when gents as is flush wants a bit of show-orf to their gals. I don’t so much mind the fust, the ‚ittin of the pole part afore I chucks in their dinner, but I waits till they’ve ‚ad their sherry and kawffee, so to speak, afore I tries on with the ear scratchin’. Mind you”, he added philosophically, „there’s a deal of the same nature in us as in them theer animiles. Here’s you a-comin’ and arskin’ of me questions about my business, and I that grump-like that only for your bloomin’ ‚arf-quid I’d ‚a’ seen you blowed fust ‚fore I’d answer.”

Czyli jednym słowem – angielski, ale jednak… nie bardzo. Czytając jeszcze się można domyślić, ale gdy mówią w taki sposób, często nie daję rady i tylko głupio się uśmiecham i potakuję.

Pięcioletnia córeczka Sary podchodzi do mnie i pyta: „Dlaczego ty mówisz inaczej niż mamusia?”.
Dlatego, myślę sobie, że przez dwa lata studiowałam fonetykę języka angielskiego; dlatego, że kilka godzin tygodniowo siedziałam ze słuchawkami na uszach i powtarzałam dźwięki składające się na „klasyczny” amerykański i brytyjski angielski; dlatego, że potrafiłam narysować pozycję języka i strun głosowych przy wymowie każdej głoski; dlatego, że musieliśmy nauczyć się recytować wiersze w Queen’s English, włącznie z intonacją zdaniową (pamiętacie „Pretty, why so pale?”); dlatego, że dzień w dzień musieliśmy oglądać BBC i opowiadać pani profesor, co się dzieje w świecie anglojęzycznym. Ciężka praca się opłaciła – obecnie udaje mi się oszukać większość Anglików, że jestem stąd – oczywiście do momentu pierwszego angielskiego żartu, który mnie w ogóle nie śmieszy i od razu podpadam ;)

– Dlatego, my darling, że jestem z innego kraju – wykrztuszam wreszcie.
– To w twoim kraju wszyscy tak śmiesznie mówią po angielsku?

I tak właśnie pięcioletnia dziewczynka pobiła magister lingwistyki stosowanej z piątką na dyplomie ;)

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: