Świat Marty W.

20 grudnia 2010

Dom, słodki dom

Filed under: Kraj ojczysty — swiatmartyw @ 7:39 pm

Zdjęcia dodane 22.12

Miałam więcej szczęścia niż rozumu. Lotniska pozamykane, loty odwołane, ludzie koczują całymi dniami przy kasach biletowych w nadziei na cud – a ja przyjechałam na lotnisko w Bristolu, wsiadłam do samolotu i wylądowałam w Gdańsku 20 minut przed czasem! Odebrali mnie rodzice, zawieźli do domu, a tam… chleb oliwski! ser żółty królewski! miód gryczany! ogórki kiszone! kapusta kiszona! bigos! kefir! :)) Już nawet nie pamiętałam, jak bardzo się za tymi smakami stęskniłam. Wreszcie nikt nie zmusza mnie do picia herbaty z mlekiem, wreszcie nie ma głupich dwóch kranów, dywanów w łazienkach i oszczędzania na ogrzewaniu (w Anglii wyłączamy na noc, bo inaczej chyba byśmy zbankrutowali)! W domu, wreszcie w domu, po roku! Ludzie normalnie gadają też! ;) Super!

Niestety są też negatywy. Warunki na drogach fatalne – i to nie tylko na ulicach, ale również na chodnikach. Posypali wszystko solą i utworzyła się breja nie do przejścia. Dlaczego ktoś tego nie odśnieży? Samochody jadą 10 km/h, ludzie drepczą krok za krokiem, bo ślisko albo błoto… Autobusy przychodzą z gigantycznym opóźnieniem, dzisiaj dosłownie prawie zamarzłam na przystanku, tak długo czekałam. Ktoś się skarżył, że czeka już od godziny, ktoś inny pocieszał, że to normalne…

Żeby nie było, że narzekam bez sensu:

Chodnik w centrum Gdańska

Stan ulic, bez opon zimowych ani rusz!

Pan w sklepie Play obsłużył mnie bez jednego uśmiechu. Nie żeby kupno karty SIM było specjalnie zabawne, no ale tak w ogóle nic? Żadnego miłego słowa? Żadnego dziękuję, do widzenia? To już chyba wolę fałszywie uśmiechniętych angielskich sprzedawców ;). Pani z Empiku też łypała na mnie złym wzrokiem, mimo że wydałam w jej sklepie fortunę.

A propos wydawania fortuny – nie zdawałam sobie sprawy, że w Gdańsku jest tak drogo. Wymieniłam 100 funtów i naiwnie myślałam, iż na wszystko mi starczy… a tu figa. Jutro czeka mnie kolejna wycieczka do kantoru, jeśli chcę kupić rodzinie sensowne prezenty. No dobra, przyznam się – kupiłam sobie boskie czarne szpilki w moim ulubionym RYŁKO :). Ceny takie jak w Anglii, ale przynajmniej wiem, że to dobra marka, moja ulubiona zresztą. Miałam wielką ochotę na śliczną sukienkę z Zary, ale 250 złotych to jednak lekka przesada. Już niosłam ją do kasy, ale w ostatniej chwili zwyciężył głos rozsądku ;).

Ponieważ wyjechałam z Gdańska w 2000 r., tak naprawdę nie mam już tutaj znajomych  – a przynajmniej takich znajomych, którzy chcieliby się ze mną spotkać ;) – oprócz jednej koleżanki z osiedla oraz sąsiadki. Tłumaczę sobie na pocieszenie, że nie liczy się ilość, tylko jakość ;).

W planach mam również pójście do dentysty. Mimo iż nasza dentystka jest potwornie droga jak na polskie warunki (rok temu zapłaciłam 220 złotych za jedną plombę i usuwanie kamienia, to chyba drogo??), w porównaniu z Anglią jej ceny są po prostu śmieszne (jedna plomba 120 funtów, czyli 564 złote, zgodnie z dzisiejszym przelicznikiem). Mam nadzieję, że tego nie czyta, bo jeszcze mnie skasuje po angielsku ;).

Nie mogę doczekać się środy – idziemy na balet „Dziadek do orzechów” wystawiany przez zespół ze słynnego Teatru Bolszoj. Ponieważ uwielbiam Czajkowskiego, znam całego „Dziadka” na pamięć, będę sobie nucić pod nosem ;).

Nie wolno również zapomnieć o moich Rudych Kulach Szczęścia, tu pokazanych na kolanach mamy :)

Moje cuda kochane :)

Ten okropny ręcznik na kanapie to dlatego, że Kule Szczęścia wszędzie zostawiają swoje rude futro :)

Jak dobrze być w domu!!

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: