Świat Marty W.

17 grudnia 2010

Alkohol wrogiem ludzkości – część II

Filed under: grudzień 2010 — swiatmartyw @ 8:27 pm

Simon poszedł z kolegami z pracy na ich wersję Christmas Party – czyli zaczęli pić już o 12:00 w południe (praca? jaka praca? toż Święta się zbliżają ;) Zadzwoniłam do niego o 18:00, pytając kiedy wróci. Już trochę bęłkotał, ale jeszcze jakoś się trzymał, nawet obiecał, że chleb kupi po drodze do domu. TESCO otwarte do 23:00, więc będzie w domu mniej więcej o tej godzinie.

Ponieważ dzisiaj musiałam być w pracy o zabójczej 7:45, położyłam się spać ok. 22:00. O 1:39 instynktownie się obudziłam – jak matka, która słyszy płaczące dziecko w drugim pokoju ;), tak ja po prostu wiedziałam, że Simona nie ma w łóżku. Dzwonię. Cisza. Na wszelki wypadek sprawdzam w salonie – no i proszę, jest, Simon W. we własnej osobie. Rozwalony na kanapie, gęba otwarta, chrapie, wciąż ubrany w kurtkę, a w ręku zaciska… łańcuch na choinkę.

Budzę go i pytam:

Ja: Skąd ten łańcuch wziąłeś? Ukradłeś z tej dużej choinki, co stoi w centrum miasta??

Simon (półprzytomnie patrzy na łańcuch): Nie wiem… nie pamiętam… to nie ja… nigdy niczego nie ukradłem… mama mnie uczyła, że nie wolno kraść! :D

Ja (zwijam się ze śmiechu): No ale jednak przyniosłeś do domu łańcuch, który nie jest nasz… Trudno, choć do łóżka.

Simon wstaje z kanapy i osuwa się na mnie. – Idziemy!, mówię twardo, a on na to – ni w pięć, ni w dziewięć: – But… but… mohem! Mohem!!!” Myślę sobie, co za mohem, nie znam takiego słówka. – What do you mean? – Don’t you know?, pyta Simon zdziwiony, mohem!!! :D

Prowadzę go do sypialni, sadzam na łóżku. – Take your shoes off! Simon patrzy na mnie jak ciele na malowane wrota i bełkocze: – Shoe? What is a shoe?? I don’t know what a shoe is! Do you know what a shoe is?? :D
Znowu zwijam się ze śmiechu i mówię: – Shoe is the thing you have on your foot! Take it off!!
Dotarło do niego i zdjął buty. Resztę musiałam zdjąć sama, bo już spał.

Dostaję sms w południe:

Hey, finally got out of bed. My head is killing me. Don’t think I’ll be drinking for a long time, if at all. Did I do anything silly when I got home or was I just drunkenly mumbling?

No to piszę mu, że najpierw ukradł łańcuch, potem domagał się jakiegoś mohemu, a na końcu zapomniał, co to buty :D Wystarczy atrakcji jak na jeden wieczór ;).

PS. Simon też nie zna słówka „mohem”, coś mu się w pijanym widzie przyśniło ;)
PS.2 Łańcuch zawiesiliśmy z powrotem na naszej wioskowej choince. Kilkoro ludzi bacznie nam się przyglądało, jakbyśmy kraść przyszli albo co… ;)

Reklamy

1 komentarz »

  1. Podobno Simon zapisał sie na kurs polskiego ? Moze niech zacznie nauke od piosenki Jaremy Stępowskiego ?:))Bedziemy spiewac ja razem ;)

    Komentarz - autor: Kondorzyca — 17 grudnia 2010 @ 10:48 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: