Świat Marty W.

4 grudnia 2010

Gadżeciarze

Filed under: grudzień 2010 — swiatmartyw @ 6:18 pm

Ponieważ mieszkam z panem inżynierem, chcąc nie chcąc zaczęłam się interesować gadżetami maści wszelakiej. Jako że do obowiązków Simona należy m.in. odkurzanie mieszkania (standard!), spryciarz zaproponował, żebyśmy kupili takie oto cudo zwane Roomba:

(bez kota póki co, ale wszystko w swoim czasie ;)

Roomba jest tzw. „inteligentnym” odkurzaczem – czyli można go tak zaprogramować, żeby np. 2 godziny przed naszym przyjściem do domu/ przed imprezą zaczął odkurzać mieszkanie. W bardzo małe przestrzenie oczywiście nie wjedzie, ale jest na tyle dobry, aby odkurzyć pod stołem, między krzesłami czy pod kanapą. Po natrafieniu na przeszkodę, „odbija się” od niej i tak dostosowuje kierunek ruchu, aby więcej na tą przeszkodę nie trafić. Nie jest to mocno ssące urządzenie, raczej programuje je się na codzienny przejazd po mieszkaniu i w taki sposób brud i kłaki nie mają szans zbić się w trudną do usunięcia warstwę. Koszt – najtańsze zaczynają się od 150 funtów (ok. 700 PLN), ale chyba się szarpniemy, bo jak wiadomo w angielskich domach cholerne dywany są wszędzie – wszędzie, z łazienkami włącznie.

Mama kupiła nam drukarkę – taką zwykłą, podłączaną do komputera kabelkiem. Simon siedział tydzień, czytał książki, kombinował, przeklinał i kombinował dalej – ale w końcu zmienił ją w drukarkę bezprzewodową i dwukrotnie zwiększył szybkość drukowania. Cuda jakieś ;).

Po kolejnym tygodniu kombinowania i przeklinania zrobił pstryczek-elektryczek wyłączający wszystkie urządzenia pobierające prąd. Do tej pory trzeba było odłączać dopływ elektryczności do wszystkiego pokolei (np. przed wyjazdem na wakacje), a teraz pstryk! i już.

Z pudełka po miętówkach, dwóch baterii, kilku kabelków i filtra piankowego powstał mały wiatraczek, który niweluje nieprzyjemny zapach wydzielający się podczas lutowania…

A teraz o mnie. Moją pierwszą komórkę kupiłam w 2000 r. Była to wielka, obrzydliwa Motorola, czarna, z wściekle zielonym ekranem i okropnymi dzwonkami. Jedyny możliwy brzmiał jak pieśń „Panie, dobry jak chleb…” Po dwóch długich latach z ulgą zamieniłam ją na Samsunga z niebieskim ekranem, całkiem w porządku jak na ówczesne czasy, ale gdy zobaczyłam u koleżanki Motorolę RAZR V3, zżarła mnie straszliwa zazdrość. Wydawało mi się, że to najpiękniejszy i najbardziej zaawansowany telefon na świecie:

Moja dawna szalona miłość, obecnie do kupienia za 3 funty :D

Zakupiłam ją za szaloną sumę 300 dolarów i kochałam jak własne dziecko ;). Parę lat później nieopatrznie zostawiłam ją w taksówce i musiałam szukać nowego telefonu. Zbiegło się to z moją przeprowadzką do Anglii, więc chciałam wziąć taką oto Nokię na kontrakt:

Nokia 5800 Express Music

Okazało się, że nie dla psa kiełbasa – jestem cudzoziemką, nie miałam wtedy jeszcze pracy w Anglii, więc telefonu mi nie dali, bo przecież – wiadomo – wezmę go i ucieknę do Polski. W obliczu tak skandalicznego traktowania, Simon dał mi swoją starą komórkę, Nokię 6120c:


Mimo że nie był to telefon moich marzeń, dobrze mi się kojarzył – Simon miał go w Pekinie, gdy się poznaliśmy, i podczas naszych romantycznych randek puszczał z telefonu romantyczne piosenki ;). Co jak co, ale jakość dźwięku jest w tej Nokii naprawdę niezła.

Co jakiś czas próbowałam ubiegać się o kontrakt z Vodafone, T-Mobile, 02 oraz Orange, ale wszędzie mówili, że muszę być w Anglii od co najmniej 3 lat i wtedy porozmawiamy. Poniżona, zaciskałam zęby i próbowałam dalej. W październiku tego roku stał się cud – zostałam zaakceptowana. Przez najgorszą z możliwych firmych – TESCO mobile ;)), ale jednak. Postanowiłam pójść na całego i kupić moim zdaniem najlepszy obecnie telefon na rynku – poznajcie moje cudo, Samsung Galaxy S:

Ekran początkowy, jeszcze w szacie jesiennej :)

Jedna z trzech stron z ikonkami dostępu

W szachy można pograć...

Książki poczytać... (na ekranie Sherlock Holmes ;)

Dowiedzieć się, co na świecie...

Sprawdzić słówko w omalże dowolnym języku (ja mam zainstalowany angielski, niemiecki, hiszpański, włoski i rosyjski, ale jest mnóstwo innych)

No i oczywiście – jak sama nazwa telefonu wskazuje – sprawdzić, co nad głową:

Wystarczy skierować telefon na dowolny skrawek nieba i...

Poza tym można sprawdzić temperaturę, ściągać muzykę, obliczać kąty i odległości w danym pomieszczeniu, słuchać radia, odpowiadać na maile, włączyć GPS, surfować po internecie i robić dosłownie setki innych rzeczy, których jeszcze nie rozgryzłam, ale które rozgryźć zamierzam. Telefon cudo, codziennie patrzę na niego z uwielbieniem ;). Poza tym wreszcie nie muszę się stresować ceną korzystania z internetu, wysyłania smsów czy dzwonienia. Za 30 funtów miesięcznie mam wszystko wliczone. Mogę gadać, wysyłać wiadomości i siedzieć na internecie aż mi się znudzi. Wiwat Tesco mobile! ;)

Ja tu o gadżetach, a Simon w kuchni robi szarlotkę :O Gdzie ja takiego wszechstronnego faceta znalazłam?? A, już pamiętam, w klubie nocnym w Pekinie ;)).

Reklamy

3 Komentarze »

  1. a to co za tandetna podróba i-Phone? ;)jak bym Ci pokazała mój telefon, to byś się załamała, albo uśmiała do łez. Mam teraz taką starą nokię, taką złotą, nie pytaj mnie o numer, bo nie mam pojęcia – miałam jakiegoś Samsunga, ale był taki total szajs, że do śmietnika (z plusa na abonament … – no comment) No i teraz jestem uziemiona z tym oto cudem – trzeba widzieć miny ludzi jak go wyciągam … Wygląda jak prehistoryczny – z epoki kamienia łupanego. AAA już wiem, w niektórych kręgach znany jest jako telefon Kaczyńskiego – tak, tak naszego Eks, Św. P.

    Komentarz - autor: Weronika Milowicz — 7 grudnia 2010 @ 9:58 pm | Odpowiedz

    • Haha! Mój kolega z pracy powiedział, że to „poor people’s iPhone” ;)) ale tutaj dosłownie prawie wszyscy mają iPhony, więc chciałam być oryginalna ;) poza tym Samsung Galaxy bardziej mi się podoba, bo ma większy ekran – a wiadomo, size matters :D Złota Nokia?? Chyba wiem jaka to, bardzo ekscentryczna ;) Niedługo przyjeżdżam do Gdańska, odezwę się na pewno! Buziaki

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 8 grudnia 2010 @ 8:02 pm | Odpowiedz

  2. i co i się nie odezwałaś Mau-po!

    Komentarz - autor: Weronika Milowicz — 10 stycznia 2011 @ 10:12 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: