Świat Marty W.

3 listopada 2010

Nowa Teoria Lingwistyczna

Filed under: listopad 2010 — swiatmartyw @ 12:15 am

Każdy student lingwistyki wcześniej czy później został zmuszony do zapoznania się z  teoriami lingwistycznymi powstałymi na przestrzeni wieków. Było to o tyle frustrujące, że druga zaprzeczała pierwszej, czwarta udowadniała głupotę trzeciej, piąta łączyła ze sobą pierwszą i trzecią, oraz dodawała swoje trzy grosze, szósta odcinała się od poprzednich, jednocześnie podejrzanie przypominając drugą i czwartą… i wszystko razem mieszało się w studenckich głowach w jedną niezrozumiałą masę, o której istnieniu zapominało się w pięć minut po egzaminie. A ja szukałam tylko odpowiedzi na jedno pytanie – w którym momencie można powiedzieć, że opanowało się dany język na poziomie osoby, której jest to język ojczysty?

Jak przez mgłę przypominam sobie dwie teorie – oczywiście sprzeczne – nieco rozwijające ten temat. Jedna mówiła, że język na poziomie native’a zna się wtedy, gdy rozumie się małe dzieci. Wytłumaczenie było tutaj następujące – dzieci dopiero uczą się języka, więc na podstawie słów, które już znają, tworzą nowe słowa/ wyrażenia odpowiadające swoją strukturą tym znanym, i przez to popełniają błędy (bo chyba żaden język nie jest tak do końca logiczny, choć turecki podobno bije w tej sferze rekordy). Stąd często cytowany w literaturze błąd „zaciocim się?” powstały na bazie „zaprzyjaźnimy się?”, tylko w odniesieniu do starszej osoby płci żeńskiej. Jednym słowem – jeśli potrafimy wychwycić i połączyć takie błędy z prawidłową formą, znamy dany język perfekcyjnie.  Niby. Podejrzane.

Druga teoria wydawała mi się mniej nieprawdopodobna, aczkolwiek i tak, za przeproszeniem, do bani – język zna się perfekcyjnie, jeśli rozumie się… starych ludzi (mówiłam przecież, że wszystko sobie nawzajem zaprzecza). A to dlatego, niby, że starzy ludzie mają bardzo bogate słownictwo, bo długo żyją i dużo widzieli/ przeczytali/ doświadczyli. Poza tym, mówiąc, robią odnośniki do przeszłości, a tym samym do konceptów, które mogą już nie istnieć, zjawisk, które zostały zapomniane, nazw, które dzisiaj nic nie mówią. Po trzecie wreszcie, czasem trudno im zapamiętać nazwy nowych przedmiotów i tworzą własne określenia – np. moja prababcia bardzo długo nazywała komórkę „telefonikiem”. Jedym słowem – aby zrozumieć starego człowieka potrzeba mieszanki bogatego słownictwa oraz wiedzy kulturowej, a także domyślności ;) i jeśli posiada się to wszystko, zna się język perfekcyjnie.

Jeśli nie przekonuje Was ani jedna, ani druga teoria, mam dobrą wiadomość – wymyśliłam własną. Oryginalną. Jedyną w swoim rodzaju. Powstała na podstawie obserwacji Simona W., a oto jej założenia –

Język zna się perfekcyjnie, jeśli:

– po pierwszych pięciu zdaniach od razu się wie, skąd dana osoba jest (prawda, nie dotyczy Polski, ale dotyczy większości krajów świata)

Przykład: na imprezie poznaliśmy znajomych naszych znajomych. Gadamy, wieczór mija miło. Słyszałam, że mają inne akcenty, ale nie zastanawiałam się nad tym zbytnio. Wracamy do domu, mówię do Simona: „Zapomniałam zapytać skąd są”, a on na to, z oczami jak talerze: „Jak to, nie poznałaś akcentu?? Jeden z Południowej Afryki, drugi z Nowej Zelandii, a trzeci od razu słychać, że Holender”. Aha. Jak on to robi, do licha?? I to nie tylko on, wszyscy Angole. Cuda jakieś ;)

– rozumie się wszystkie akcenty w filmach, zwłaszcza amerykańskie slangi „gangsterskie” oraz bełkot, którym porozumiewają się w południowej części Stanów – nie raz, nie dwa Simon musiał zatrzymywać film i tłumaczyć mi z ichniego na angielski

– potrafi się rozpoznać z której „wersji” angielskiego pochodzi dane słówko/ wyrażenie – np. wiedzieliście, że a australijskim angielskim na stolarza mówi się „chippie”?? Ja nie wiedziałam (choć mogłam się domyślić z kontekstu, bo ma to sens), Simon oczywiście tak

– ma się szeroką wiedzę o kulturze danego kraju/ obszaru językowego – od bajek, przez jedzenie i zwyczaje, po literaturę, filmy, politykę i historię – i dzięki temu rozumie się kabarety, stand-upy, odniesienia w mediach itd.

oraz – jako punkt o nadzwyczajnej trudności –

– rozumie się wujka Simona, który mnie osobiście zabija swoim broad Yorkshire accent i nie rozumiem zupełnie, zupełnie, zupełnie nic. Pewnie myśli, że jestem kompletną idiotką, bo gdy coś do mnie mówi, tylko głupio się uśmiecham, kiwam głową i bąkam „Yyyes… yes…oh!… yes…”

Jednym słowem – tu Ameryki nie odkryję – trzeba w danym kraju mieszkać, bo inaczej jest się bez szans. Wyjątkiem od tej reguły jest mój kolega Piotrek – Polak urodzony i wychowany w Anglii – który był w Polsce zaledwie raz, a nie dość, że mówi perfekcyjnie, to jeszcze doskonale się orientuje w zasadzie we wszystkim – polityce, muzyce, historii, w czym chcecie. Najbardziej mnie zaszokował i rozśmieszył w zeszłym tygodniu – podczas rozmowy z koleżanką pochwaliłam się, że Simon kupił mi czerwoną aksamitną sukienkę (padło słowo „velvet”), na co Piotrek zawył znienacka:

Velvet, papierowy motyl ożył, łaaaaaa
Velvet, swe kolory ciągle mnoży, łaaaaaa
Velvet, miękki jak aksamit…

Ci co znają polski perfekcyjnie, będą wiedzieć, o co chodzi ;)

Reklamy

3 Komentarze »

  1. Ale (idąc za tokiem myślenia twórcy pierwszej teorii) jeśli ja nie rozumiem 2,5-letniej polskiej córki mojej koleżanki, to ojczystego języka też nie znam dobrze? Czy teoria dotyczy tylko ściśle second language acquisition? (Bo oczywiście tych teorii to też ni w ząb nie pamiętam!!!).
    Co do języka starszych ludzi (czyli teoria nr 2.) – rozumiem różnice językowe wynikające z różnicy pokoleniowej. Tylko jakoś mi tu jeszcze zgrzyta ta teoria, jak sobie pomyślę, że przecież starsi ludzie też są różnie wykształceni, mają różne pochodzenie, różne rzeczy robili i mają tym samym inny zasób słownictwa. Wtedy jednego rozumiemy, innego nie. I jaka jest wtedy nasza znajomość second language?
    A ta teoria opracowana „na Simonie W.” ;) jest całkiem do rzeczy. Sesnowna!
    A tak w ogóle to zawsze się zastanawiałam, że skoro mi przychodzi tyle wątpliwości do głowy, gdy czytam jakąś teorię i „łatwo” mogłabym nią troszeczkę zachwiać, to jak – u licha – jakaś mądra głowa mogła takie oczywistości przeoczyć? No jak?
    Już zupełnie na koniec: ja umiem zazwyczaj rozpoznać kogoś ze Śląska nawet jeśli mówi piękną „standardową” polszczyzną ;) To chyba chodzi o jakiś taki bliżej nieokreślony dźwięk i ton głosu. Coś jak różnica między BrE i AmE… Może to jest kwestia ułożenia/przystosowania organów mowy do dźwięków danego języka…?

    Komentarz - autor: Marta G. — 3 listopada 2010 @ 12:25 pm | Odpowiedz

  2. Z tego co pamiętam (słabo), teoria dotyczyła dzieci od 3 czy 4 lat w górę – czyli niby takich, co już mówić potrafią, a błędy robią tylko „logiczne”. Prawie na pewno chodziło o second language acquisition.
    Pewnie, druga teoria też jest bez sensu, bo np. moja prababcia jest ze wschodu i na zapalniczkę mówi „zażygałka”, czego nikt bez znajomości rosyjskiego nie zrozumie.
    Ja mogę rozpoznać, że jakiś Polak mówi „inaczej”, ale skąd jest to zabij, nie wiem i juz :) Kiedyś dwa dni byłam w depresji, bo jakaś laska z Poznania powiedziała mi, że dziwnie wymawiam samogłoskę „o”. Ha! Kto, ja?? Bezczelność do kwadratu ;)
    Większość teorii jest do bani, także będę się trzymać swojej :D

    Komentarz - autor: swiatmartyw — 3 listopada 2010 @ 10:01 pm | Odpowiedz

  3. Ha! Ja znam to określenie zapalniczki, bez znajomości rosyjskiego. Ale skąd ja to znam? No idea!
    Ta teoria na podstawie Simona opracowana jest całkiem logiczna dla mnie. Ja sobie znajomość języka na poziomie native definiuję bardzo podobnie. I moją własną na tymże poziomie tak bym sobie wyobrażała. Tej umiejętności rozpoznawania akcentów zazdroszczę!!!

    Komentarz - autor: Marta G. — 5 listopada 2010 @ 2:45 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: