Świat Marty W.

7 października 2010

Podsłuchane

Filed under: październik 2010 — swiatmartyw @ 9:10 pm

W podstawówce mój ulubiony żart wyglądał następująco – podchodziłam do kogoś i mówiłam: „Dokończ zdanie – Nie podsłu….”, a potem tarzałam się ze śmiechu, gdy ten ktoś mówił brzydkie słówko. Chyba z dwa lata tak się bawiłam, ubaw miałam po pachy ;). A teraz sama podsłuchuje.

Przed konferencjami trzeba nauczyć przemawiających jak działają nasze firmowe programy, gdzie co nacisnąć, gdzie mówić, jak animacje włączyć, a nawet jak stać/ siedzieć, żeby głos lepiej brzmiał – czyli krzyczę na moich klientów VIP, żeby się nie garbili ;). Jak już wszystko wytłumaczę, niby zostawiam ich samym sobie przez te ostatnie kilka minut przed konferencją, ale jednak jednym uchem słucham, co mówią, głównie żeby w razie czego móc szybko zareagować. Chyba są zbyt podekscytowani zbliżającym się wykładem, żeby zdać sobie sprawę, że przecież ja wszystko słyszę. I nawet to nagrywam, na potrzeby mojej firmy vel Wielkiego Brata. Czekają na rozpoczęcie i…

(konferencja po hiszpańsku, rozmawiają Pedro i Juan):

Pedro: Kurde, gdzie miałem nacisnąć, żeby zadać pytanie publiczności i żeby oni mogli głosować??
Juan: No przecież ci pokazywała tą niebieską ikonkę!! („ona”, czyli ja)
Pedro: No pokazywała, ale nie mogę jej znaleźć!!
Juan: A bo ty nigdy zbyt mądry nie byłeś, w końcu znam cię od 20 lat!
Pedro: A ty mądralo wiesz, gdzie ta ikonka cholerna??
Juan: Ja nie uważałem, zajmowałem się usuwaniem pyłków z krawata! :D

(konferencja po niemiecku, manager kont VIP w czołowym niemiecku banku mówi do swojego współpracownika):

– Jezu, tak się boję, normalnie sram w gacie ze strachu!!! Jeszcze nigdy nie gadałem do 500 osób! Pewnie zacznę się jąkać, stracę wątek i mnie wygwiżdżą! Już to widzę, już do widzę!! Pomyślą sobie, „Ten głupawy jąkała zajmuje się moimi pieniędzmi?!?!” :D

(konferencja po angielsku, która odbyła się dzisiaj rano – panowie zapomnieli, że mają włączone mikrofony)

– Kurde, ale mnie tyłek boli, to krzesło jest beznadziejne, chyba sobie pośladki spłaszczyłem!
– A ten idiota z (nazwa firmy) jakie głupie pytanie zadał, co to ma wspólnego z naszą prezentacją??

Gdy potem im powiedziałam, że wszystko było słychać, przysłali mi lakoniczny – jak to Anglicy – email: „Apologies, we didn’t know”.  Na razie nikt się nie poskarżył, nawet ten klient, który dowiedział się, że jest idiotą :D.

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: