Świat Marty W.

12 września 2010

You are what you eat, czyli prawda w oczy kole

Filed under: wrzesień 2010 — swiatmartyw @ 6:01 pm

W telewizji ciągle trąbią, że Brytyjczycy stają się otyłym narodem, że co trzecia, czy czwarta osoba ma problemy z nadwagą, że problem robi się poważny itd. Nie chciało mi się wierzyć, bo na ulicy prawie nie widuję otyłych osób – choć między Bogiem a prawdą, aż tak się nie rozglądam na prawo i lewo, przeważnie jestem zatopiona w swoich myślach i uważam tylko na „zwierzęcych” przejściach, co by nie zginąć śmiercią tragiczną.

Gdy po raz pierwszy weszłam do pracy, dosłownie aż zaniemówiłam. W języku polskim mamy kilka eufemizmów typu „przy sobie”, „przy kości”, „puszysty”, ale niestety nie da się żadnego z tych określeń użyć do opisania tego, co zobaczyłam. Telewizja w tym wypadku nie kłamie – co trzecia osoba jest rozmiarów wręcz monstrualnych. Większość to młode dziewczyny, młodsze ode mnie, 20-25 lat, co czyni całe wrażenie jeszcze bardziej szokującym. Wszystkie muszą mieć krzesła bez podłokietników, gdyż w przeciwnym wypadku są dla nich za wąskie. Palce jak serdelki, narzekają, że nie mogą kupić sobie pierścionków. Straszny kłopot z kupnem ubrań i butów, muszą jeździć do specjalnych sklepów z rozmiarami XXXXL. Wyprawa do łazienki, czyli jakieś 50 metrów, przyprawia je o zadyszkę. Chodzą kiwając się na boki, więc niektóre mają zwyrodnienie stawów. Horror, naprawdę.

Któregoś dnia na przerwie rozmawiałam z jedną z nich o podróżach. W przypływie szczerości powiedziała mi, że nigdy nie leciała samolotem, bo siedzenia w klasie ekonomicznej są dla niej za wąskie, a na business class ją nie stać. Z samochodem też miała problemy, musiała zamawiać specjalne siedzenie. A potem, na moich oczach, wepchnęła w siebie 5 bułek.

Rozmawiam z inną. Mówi mi, że dziennie wypija butelkę wina, bo inaczej nie potrafi zasnąć (jeden kieliszek to podobno 300 kalorii, więc jeśli w butelce są załóżmy cztery kieliszki, to…). Ulubione jedzenie? McDonald’s oczywiście. Mówię, że to przecież takie niezdrowe, a ona na to: „I don’t care”. No to jak you don’t care, to wyglądasz tak jak wyglądasz. Całe lato chodziła w bluzkach z długimi rękawami, bo wstydzi się wyglądu swoich rąk. Ale i tak je w McDonaldzie i regularnie się upija.

Rozmawiam z trzecią, o pracy, o życiu w ogóle. W pracy jest taki zwyczaj, że jeżeli ktoś ma urodziny, przynosi ciasta i różne słodycze, i kładzie je na stołach w pomieszczeniu, w którym spędzamy przerwy, jemy lunch itd. Moja rozmówczyni: „Dzisiaj Katie ma urodziny, zaraz pewnie przyniesie ciasto, mam nadzieję, że będzie czekoladowe!”

Nigdy, nigdy nie widziałam takich, za przeproszeniem, grubasów – może tylko w telewizji, w jakimś reportażu o otyłości w Stanach Zjednczonych. Tego naprawdę nie da się opisać. Oczywiście, bywają też różne choroby powodujące otyłość, ale w przypadku moich znajomych z pracy zdecydowanie chodzi po prostu o żarcie i picie ponad ludzką miarę oraz zero ruchu. Nic dziwnego, że „nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu” to jeden z grzechów głównych… Jak można samemu sobie coś takiego zrobić…

Jedna ze starszych pań ważyła ponad 150 kg i miała już takie kłopoty ze zdrowiem (głównie serce i stawy), że postanowiła poddać się operacji zmniejszenia żołądka. Podobno po wybudzeniu z narkozy bolało strasznie, ale w ciągu pierwszego tygodnia schudła 7 kg, w drugim tygodniu 5 kg, i ciągle chudnie, bo mało co może (i ma miejsce) jeść. Na razie jest ciężko, bo jeśli zje za dużo, zaczyna wymiotować, ale i tak czuje się o dużo lepiej… „I’m a new person now!”…

Opowiedziałam wszystko Simonowi. Patrzę, na drugi dzień wziął na lunch do pracy trzy marchewki i pojechał rowerem :)).

Na koniec zdjęcie zrobione przez moją koleżankę w Stanach Zjednoczonych, w sklepie z ubraniami dla „puszystych”:


Horror!

Reklamy

2 Komentarze »

  1. reportaż „Ż” ;) chyba za długo siedzisz w Brytolandzie … ;)przepraszam zboczenie belferskie :)))

    Komentarz - autor: Weronika Milowicz — 29 września 2010 @ 8:03 pm | Odpowiedz

    • Kurde, wtórny analfabetyzm ;)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 2 października 2010 @ 5:09 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: