Świat Marty W.

17 sierpnia 2010

Romans pozamałżeński

Filed under: sierpień 2010 — swiatmartyw @ 9:38 pm

Zakochałam się w innym mężczyźnie. Spędzam z nim każdą przerwę w pracy i cały półgodzinny lunch. Wieczory poświęcam wyłącznie jemu, Simon zszedł na dalszy plan. Zachwyca mnie, bawi, zaskakuje, zmusza do refleksji na tematy, na które wcześniej nie poświęciłam nawet jednej szarej komórki. Fascynuje mnie do tego stopnia, że ostatnio nawet wylądowaliśmy w łóżku – choć ekstaza szybko się skończyła, bo nie potrafię czytać na leżąco, od razu usypiam. Oto mój obiekt westchnień:


I pomyśleć, że do tej pory uważałam Azjatów za nieatrakcyjnych! :) Spijam każde słowo z pióra tego pana i żałuję, ach jak żałuję, iż nie potrafię przeczytać jego genialnych książek w oryginale, i pozostają mi jedynie tłumaczenia profesora Harvardu – na pocieszenie, autoryzowane przez samego Mistrza.

Moja nowa czytelnicza miłość to Haruki Murakami, najbardziej znany współczesny japoński pisarz. Koleżanka zapytała, czy czytałam, ja że kto, co, nic nie wiem, więc poznała nas ze sobą w londyńskiej księgarni… i tak się zaczęło. Czytam w autobusie  – a jest to nielada poświęcenie z mojej strony, bo praktycznie od razu robi mi się niedobrze, gdyż nie mogę czytać w środkach komunikacji miejskiej; ssę miętówkę, głęboko oddycham, żeby nie zwymiotować, i czytam, czytam, czytam, aż dojadę do pracy. Nerwowo odpowiadam na maile, warczę na klientów, żeby już wreszcie sobie poszli i żebym mogła czytać dalej. Gdy zegar wybija 11:00, pędzę na przerwę z książką pod pachą. Nie raz, nie dwa przyszłam z przerwy kilka minut za późno, bo nie mogłam sie oderwać. Wszystkie książki mają plamy po jedzeniu, bo podczas lunchu z nikim nie rozmawiam, nie odpowiadam na powitania nawet, tylko przeżuwam moją kanapkę i czytam, czytam, czytam!

Zaczęłam od książki, która odniosła największy sukces, „Norwegian Wood”, nazwanej tak na cześć piosenki Beatlesów o takim samym tytule:

Polska okładka:


Opis na okładce brzmi okropnie, ale postanowiłam uwierzyć koleżance – mimo że miało być o miłości, czego nie cierpię. Jestem z takich, co reagują alergicznie na książki, filmy i wszystko o miłości, związkach, problemach w związkach, analizach stosunków damsko-męskich itd. Połknęłam tą książkę wraz z obwolutą. Nie mogłam uwierzyć, jak bardzo mi się podobała, mimo że rzeczywiście, dużo o miłości. Tym niemniej, spojrzenie Murakamiego jest tak świeże, tak odmienne od tandetnych dylematów Bridget Jones i jej podobnych, że każde słowo to zaskoczenie, każde zdanie, to odkrycie, każdy rozdział to olśnienie. Nie przesadzam, przeczytajcie sami.

Mam kolegę, Portugalczyka, który studiował w Tokio przez trzy lata. Gdy minęła początkowa fascynacja nowym krajem i kulturą, zaczął się strasznie męczyć, dusić w labiryncie fałszywych grzeczności, nieokazywania uczuć, powierzchownych przyjaźni, niesamowitej presji społecznej, wszechobecnej depresji, przygniatającego tłoku i braku przestrzeni. Nie mógł się również przyzwyczaić, czy też zaakceptować faktu, że tak łatwo o przygodny seks, że mężczyzn najbardziej podniecają kobiety przebrane za uczennice, że jego koleżanki z uniwersytetu akceptowały liczne i oficjalne zdrady swoich chłopaków, „bo tak po prostu jest”. O tym właśnie jest ta książka – z japońską historią w tle, co czyni cały kontekst jeszcze lepiej zrozumiałym.

„South of the Border, West of the Sun” (po polsku: „Na południe od granicy, na zachód od słońca”) podobała mi się średnio – głównie dlatego, że wydawała mi się zbyt podobna do „Norwegian Wood”. Pewnie gdybym przeczytała ją jako pierwszą odniosłabym inne wrażenie.

Obecnie czytam zdecydowanie najlepszą powieść z dotychczasowych, „The Wind-Up Bird Chronicle” (po polsku: „Kronika ptaka nakręcacza”):


Polska okładka:


Jestem na 557 stronie i nie chcę, żeby się skończyła. Przeczytałam kilka recenzji i wynika z nich, że to najtrudniejsza powieść Murakamiego. Czy ja wiem? Jest dziwna, niepokojąca, niesamowicie działająca na wyobraźnię, miejscami tak brutalna, że np. musiałam ominąć dwustronicowy opis tortur – ale niesamowita, znowu z historią w tle, historią tak przecież ciekawą. Po przeczytaniu „Kroniki” najpierw zabiorę się za historię Japonii, a dopiero potem za następne dzieła Mistrza.

Kończę te literackie wynurzenia, muszę czytać, czytać, czytać! Przez chwilę chciałam zacząć uczyć się japońskiego, ale nie, jednak nie, za leniwa jestem. Tym niemniej, przecież każdego ze znanych mi języków obcych nauczyłam się dla konkretnego mężczyzny (motywacja idiotyczna, ale ile z niej pożytku!), więc kto wie…

Reklamy

14 Komentarzy »

  1. hm… tak jak będziesz czytała Frog saves Tokyo, to daj mi wiedzieć o co tam chodzi. miałam to jako audiobook na długi noczny spacer w parku – efekt co najmniej dziwny :)

    co do motywacji nauczenia języków obcych raczej się nie wymądrzę… chociaż… słowackiego się nauczyłam bez żadnego faceta… tak naprawdę… dla jednego miasta ;) czy to lepsie?

    Komentarz - autor: iris — 18 sierpnia 2010 @ 11:22 am | Odpowiedz

    • Frog saves Tokyo?? Już sam tytuł trochę mnie zniechęca… ;) Ale spróbuję, może dam radę! Pewnie, że lepiej uczyć się dla miasta! Ja do dzisiaj prawie za każdym razem, gdy mówię po niemiecku w pewnym momencie zaczynam myśleć o panu O. Bez żalu, bez złości, z pewną dozą sympatii nawet, ale jednak… Po co to komu :)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 18 sierpnia 2010 @ 6:52 pm | Odpowiedz

      • cóż – ja po polsku tak samo – pan B. ;)

        Komentarz - autor: iris — 19 sierpnia 2010 @ 10:12 am

      • ale z drugiej strony… tak właśnie sobie pomyślę… przynajmniej z rozpadłego związku MASZ język! a to o wiele lepiej niż tyłko, powiedzmy, pudło starych zdjęc czy coś takiego :)
        zawsze zależy z punktu widzenia!

        Komentarz - autor: iris — 19 sierpnia 2010 @ 7:42 pm

      • To prawda :) A ten hiszpański to myślisz, że dla kogo był? Dla niego też… Także już dwa języki do przodu :))

        Komentarz - autor: swiatmartyw — 19 sierpnia 2010 @ 8:12 pm

      • ja z bułgarskiem nie zdążyłam – ale już z biblioteki miałam pożyczony podręcznik, jak rozszliśmy się ;)

        Komentarz - autor: iris — 20 sierpnia 2010 @ 3:31 pm

  2. Nie wiem, skąd się u mnie wzięła kiedyś książka Murakamiego… ale po kilku stronach zrezygnowałam i ją oddałam (też nie wiem komu). Nigdy się łatwo nie poddaję, bo jak czytam, to do końca i jak oglądam, to też (okropne przyzwyczajenie!), ale Murakammiego rzuciłam ;) Widzę, że znalazł pocieszenie u innej. To może z zazdrości spróbuję z nim jeszcze raz…?

    Komentarz - autor: Marta — 18 sierpnia 2010 @ 2:45 pm | Odpowiedz

    • O, Ty! :P Spróbuj, spróbuj, on jest naprawdę dobry w te klocki! :))

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 18 sierpnia 2010 @ 6:36 pm | Odpowiedz

  3. ja zaczęłam od ‚Przygody z owcą’ i od razu się zakochałam :) oprócz książek, które wymieniłaś czytałam jeszcze ‚Po zmierzchu’ i też mi się podobała, chociaż nie tak bardzo jak inne. Teraz mam w planach ‚Kafkę nad morzem’ :)

    Komentarz - autor: Kamila Kulik — 18 sierpnia 2010 @ 3:58 pm | Odpowiedz

    • Dzięki, na pewno zajrzę do „Owcy”! :) Kafkę już kupiłam, stoi na półce i czeka :)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 18 sierpnia 2010 @ 6:37 pm | Odpowiedz

  4. dzisiaj kupiłam ‚Sputnik Sweetheart’ i właśnie zamierzam czytać :) a znasz może Eduardo Mendozę?

    Komentarz - autor: Kamila Kulik — 20 sierpnia 2010 @ 4:58 pm | Odpowiedz

    • Tak! Przeczytałam prawie wszystko, co ten pan napisał :) Poleć mi jeszcze jakichś innych współczesnych autorów, na pewno wiesz więcej niż ja!

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 21 sierpnia 2010 @ 11:28 am | Odpowiedz

  5. Czuję się troche rozczarowana po przeczytaniu ‚Miasta cudów’ :/ jeśli chodzi o polecenie jakiś książek to będą to:
    – Cormac Mccarthy (‚Droga’ i ‚Krwawy południk’ świetne, zamierzam sobie kupić ‚Dziecię Boże’ bo słyszałam o tym dużo dobrego)
    – moją słabością są kryminały :) a więc Aleksandra Marinina
    – muszę się przyznać że pochłonęłam cykl Millenium Stiega Larssona
    – Martha Grimes i jej cykl o Emmie Graham
    – lubię też komisky m.in. cykl o Sandmanie czy Żywe Trupy czy też absurdalny humor Larssona :)))
    będę dopisywała na bieżąco jak mi się przypomną inne książki, w tej chwili świta mi debiut szwedzkiego autora ale za nic nie mogę sobie przypomnieć tytułu :/

    Komentarz - autor: Kamila Kulik — 7 września 2010 @ 7:16 pm | Odpowiedz

  6. […] niepoprawna, znowu się zakochałam. O pierwszym romansie pisałam tutaj, a teraz znowu, znowu to samo!! Oto on, On!: […]

    Pingback - autor: Skok w bok « Świat Marty W. — 19 stycznia 2012 @ 5:05 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: