Świat Marty W.

12 lipca 2010

3 x K, czyli kanał, kemping i kibicowanie

Filed under: lipiec 2010,Podróże małe i duże — swiatmartyw @ 9:58 pm

W zeszłą sobotę po raz pierwszy w życiu pojechałam na kemping… Już widzę Wasze pełne niedowierzania reakcje :). Jakoś tak się w moim życiu złożyło, że zawsze spałam w hotelach, hostelach lub na kwaterach prywatnych, ale nigdy nie „na zielonej trawce”, więc nie mogłam się doczekać na ten mały simonowy namiot ;).

Po dość burzliwej dyskusji, zdecydowaliśmy się na kemping nad samym Kanałem La Manche, który wyglądał na „młodzieżowy” – czyli żadnych dzieciaków („Adults only”), można rozpalać ogniska i blisko do pubu ;).

Po rozstawieniu namiotu od razu poszliśmy nad morze. Wyśmieję każdego, kto mi będzie wmawiał, że w Anglii wiecznie mgła i deszcz :). Od dwóch miesięcy panują upały, których nie powstydziłyby się kraje na Europy południowej – dzień w dzień ponad 30 stopni i słońce.

Piękny widok z klifu i moje stare trampki :)

Gorące powietrze nagrzało wodę, więc po raz pierwszy w tym roku udało nam się wykąpać. Nie lubię basenu, nie lubię widzieć „brzegu”, więc czułam się super. Za to nasze telefony komórkowe wyraźnie zobaczyły brzeg, bo przestawiły się na francuskiego operatora i zostaliśmy zasypani smsami w stylu: „Koszt rozmowy z UK wynosi 35 pensy za minutę, smsa – 18 pensów za minutę. Numer do ambasady Wielkiej Brytanii to…”

Było fantastycznie. Piękne widoki, upał, kemping położony wśród pól i lasów, z dala słychać było owieczki i krowy – no jak u teściów na farmie prawie :). Rozpaliliśmy ognisko i zjedliśmy naszą najromantyczniejszą kolację – pieczone ziemniaki z masłem i roztopionym żółtem serem oraz jajka na pół-twardo na chlebie ;). Pachniało lasem, pachniało morzem, pachniało ogniskiem. Namiot – choć brudny jak nieboskie stworzenie po tym, co spotkało go w Glastonbury – okazał się całkiem przestronny, a termiczne maty i śpiwory skutecznie broniły nas przed zimnem (którego, szczerze powiedziawszy, nie było ;). Bardzo mi się podobało, aczkolwiek jedna noc bez prysznica (i bez łazienki w ogóle) chyba mi wystarczy… choć, jak to mawiał Tytus w serii o Tytusie, Romku i Atomku, „częste mycie skraca życie, szanuj więc je należycie, bo jak umrzesz, stracisz życie!” Nie ma to jak mądrości z komiksów ;).

Wróciliśmy w niedzielę po południu, a wieczorem umówiłam się z koleżanką z pracy na wino i… finał Mistrzostw Świata. Ana jest geniuszem komputerowym w naszej firmie i jedną z najweselszych kobiet, jakie znam. Równiesz jedną z najrozsądniejszych i najszczerszych: „Nie żałuję, że zdecydowaliśmy się na dwoje dzieci, ale bardzo często mam ich serdecznie dosyć, dlatego z chęcią się dzisiaj z tobą umówiłam!” :D Po kilku lampkach wina poszłyśmy do kina, obejrzeć finał w 3D. Efekt niesamowity! Wydawało nam się, że jesteśmy na boisku i zaraz ktoś nam poda piłkę ;). Mecz, jak wiadomo, nie był może super ciekawy, ale 3D sprawiło, że bawiłyśmy się świetnie.

Po tak relaksującym weekendzie wróciłam do pracy pełna energii do działania… a tu niemiła niespodzianka. Jako że wszyscy uczestnicy mojego wcześniejszego szkolenia ocenili je negatywnie, szefostwo zadecydowało, że… musimy je odbyć jeszcze raz :/ Dołączyliśmy do grupy, która dopiero co zaczęła zajęcia z innym szkoleniowcem i przez następne dwa tygodnie będziemy wysłuchiwać dokładnie tego samego po raz drugi… Bez sensu, czyli „bez sera i keczupu”, jak zwykłam mawiać w podstawówce… :).

Reklamy

4 Komentarze »

  1. bezbłędnie przewidujesz reakcje czytelników – jak czytałam kemping, dokładnie z takym niedowierzeniem myślałam: Martko, TY i kemping???? tym bardziej się cieszę, że się podobało! :)

    Komentarz - autor: iris — 13 lipca 2010 @ 11:46 am | Odpowiedz

    • Ale Ty mnie dobrze znasz! ;) Bardzo mi sie podobalo, szkoda tylko, ze nie bylo lazienek – robie sie nerwowa, jesli nie moge wziac prysznica ;)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 13 lipca 2010 @ 10:43 pm | Odpowiedz

  2. eh tam, łazienki są wysoko przecenione ;) przecież jest kanał i w ogóle, jak zawsze powiedział mój były kochanek: same level of dirt :)

    Komentarz - autor: iris — 14 lipca 2010 @ 10:17 am | Odpowiedz

  3. Tak kończą skarżypyty, którym „język lata , jak łopata ” ! Trzeba sie było zachwycać szkoleniem, to mielibyście je z głowy.Anglicy, na pewno by powiedzieli , że było super :)

    Komentarz - autor: Kondorzyca — 18 lipca 2010 @ 8:46 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: