Świat Marty W.

26 czerwca 2010

O dziadzieniu

Filed under: czerwiec 2010 — swiatmartyw @ 7:08 pm

Mówi się, że mężczyźni dziadzieją szybciej, więc warto rozejrzeć się za młodszym (plan wykonany ;). Mówi się również, że kto z kim przestaje, takim się staje. Oto moja historia –

Gdy pracowałam w domu, strasznie mnie złościło, że Simon przychodzi z pracy taki wyżęty jak gąbka, że nic mu się nie chce, że ideałem wieczoru jest picie piwa i gry komputerowe. Nie raz rzuciłam złośliwą uwagę, że brzuch mu rośnie i pewnie to już drugi stopień lustrzycy, że podbiegnie kilka metrów i sapie, że nie czyta książek (oprócz swoich „Java 2”, „PHP 5 and MySQL”, „Pro Drupal Development”, „Hardware Hacking Projects” itd…), że nie chodzimy razem na spacery. Zaczęłam pracować na cały etat… i chyba już go rozumiem:

GDY PRACOWAŁAM W DOMU NA PÓŁ ETATU TERAZ
Chodziłam na siłownię i basen 2-3 razy w tygodniu 1 w tygodniu to i tak sukces, i nie pomagają argumenty wystosowywane sama do siebie, że płacę za to 42 funty miesięcznie (211 złotych)
Czytałam średnio dwie książki miesięcznie Zaczynam czytać i od razu usypiam
Salsa raz lub dwa razy w tygodniu Raz na dwa tygodnie, albo i rzadziej
Gotowałam wymyślne potrawy „To co, pizza…?”
Dom lśnił czystością, można było jeść z podłogi Bałagan jak okiem sięgnąć, jeść z podłogi nie polecam
Chodziłam spać o 23:00 Usypiam w pierwszej połowie wieczornego meczu, czyli ok. 20:00. Budzę się po meczu, wyspana i pełna energii, więc do 1:00 nie mogę usnąć, wstaję o 7:00 i jestem wykończona, więc…. (patrz niżej)
Nigdy nie piłam kawy (nie przepadam, chyba że taką, jaką robi moja mama, i jeszcze z chałwą na talerzyku ;) W pracy piję co najmniej dwie kawy, bo inaczej autentycznie zasypiam
Uczyłam się włoskiego Che cosa…?
Pisałam bloga codziennie Co dwa dni albo i rzadziej
Intensywnie kombinowałam, jak tu zdobyć stypendium na napisanie doktoratu na Oxfordzie (już się nawet zarejestrowałam) Niestety ludzkość będzie jeszcze musiała poczekać na to wiekopomne dzieło… Nie mam czasu, siły, motywacji

W tym wypadku to raczej nie „Kto z kim przestaje…”, to po prostu uroki pracy 9 godzin dziennie (8, ale z ustawowym półgodzinnym lunchem oraz trzema dziesięciominutowymi przerwami), dojazdów w obie strony, stania w korkach… Ech, tak mieć milion funtów, podróżować, uczyć się języków i niczym się nie martwić :).

A propos podróżowania, to w tym roku na wakacje musimy poczekać do końca września, ale za to lecimy na Wyspy Kanaryjskie, więc jest się na co cieszyć. Pewnie – w ramach zdziadzienia – cały tydzień nie ruszymy się z plaży, bo zabytki phi!, wulkan na Teneryfie phi! ;) Oprócz Kanarów może uda się wyskoczyć na parę dni do „Europy”, może na Jarmark Świętojański do Gdańska albo do którejś z europejskich stolic, pooglądać trochę high life’u. To znaczy, jeśli będzie nam się chciało ;).

GDY PRACOWAŁAM W DOMU NA PÓŁ ETATU

TERAZ

Chodziłam na siłownię i basen 2-3 razy w tygodniu

1 w tygodniu to i tak sukces, i nie pomagają argumenty wystosowywane sama do siebie, że płacę za to 42 funty miesięcznie (211 złotych)

Czytałam średnio dwie książki miesięcznie

Zaczynam czytać i od razu usypiam

Salsa raz lub dwa razy w tygodniu

Raz na dwa tygodnie, albo i rzadziej

Gotowałam wymyślne potrawy

„To co, pizza…?”

Dom lśnił czystością, można było jeść z podłogi

Bałagan jak okiem sięgnąć, jeść z podłogi nie polecam

Chodziłam spać o 23:00

Usypiam w pierwszej połowie wieczornego meczu, czyli ok. 20:00. Budzę się po meczu, wyspana i pełna energii, więc do 1:00 nie mogę usnąć, wstaję o 7:00 i jestem wykończona, więc…. (patrz niżej)

Nigdy nie piłam kawy (nie przepadam, chyba że taką, jak robi moja mama, i jeszcze z chałwą na talerzyku ;-)

W pracy piję co najmniej dwie kawy, bo inaczej autentycznie zasypiam

Uczyłam się włoskiego

Che cosa…?

Pisałam bloga codziennie

Co dwa dni albo i rzadziej

Intensywnie kombinowałam, jak tu zdobyć stypendium na napisanie doktoratu na Oxfordzie (już się nawet zarejestrowałam)

Niestety ludzkość będzie jeszcze musiała poczekać na wiekopomne dzieło… Nie mam czasu, siły, motywacji

Reklamy

6 Komentarzy »

  1. Wiemy, znamy, łączymy się w bólu :)

    Komentarz - autor: Anna w Walii — 27 czerwca 2010 @ 8:39 am | Odpowiedz

    • Uff, dobrze wiedzieć, że to nie tylko ja :)) Dzisiaj emocjonujący dzień dla fanów sportu, najpierw Formuła 1, a potem mecz Anglia-Niemcy! Mam nadzieję, że w Walii jednak Anglii dziś kibicują :))

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 27 czerwca 2010 @ 11:13 am | Odpowiedz

  2. Również łączę się w bólu:) gitara mi się zakurzyła, portugalski to tylko godzina tyg w szkole językowej (nawet mi się nie chce odrabiać pracy domowej), spacery… hmm, raz w miesiącu może, nie licząc zakupów. Cale szczęście kupiliśmy sprzęt do ćwiczeń wiec nie ma wymówek!
    Mecz dobry (Anyone but England – mój lokalny patriotyzm:P)

    Komentarz - autor: aniaedi — 27 czerwca 2010 @ 6:05 pm | Odpowiedz

    • My też kupiliśmy sprzęt do ćwiczeń i po początkowej euforii… stoi zakurzony w sypialni dla gości, jak wyrzut sumienia ;). Mecz fatalny, z rozpaczy lekko upiłam się w pubie, a na jutro muszę zrobić wielkie tłumaczenie, więc nie był to zbyt dobry pomysł :P

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 27 czerwca 2010 @ 7:52 pm | Odpowiedz

      • Właśnie się za takim rozglądałam, ale skoro mówisz, że strata kasy.. ;)

        Komentarz - autor: Anna w Walii — 28 czerwca 2010 @ 12:23 am

  3. kurcze, jak to przeczytałam, to aż się boję – jak to po doktoracie? trudno będzie się pożegnać z terajszym luksusem – co prawda brak kasy ale za to praca gdzie, kiedy a ile mi się chce, codzienne granie na klarnecie, domowy yoga lub korczulowanie, spacery a teraz, jak koniecznie lato, poranna wycieczka rowerowa do jeziora na pływanie… ;) to tyłko dalsza motywacja żeby naprawdę szukać coś na pół etat, przecież chcę i trochę żyć…

    Komentarz - autor: iris — 28 czerwca 2010 @ 9:32 am | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: