Świat Marty W.

1 czerwca 2010

Pierwszy Dzień Nowego Życia

Filed under: czerwiec 2010 — swiatmartyw @ 10:21 pm

Jak idiotka nie spałam pół nocy – z nerwów, z podniecenia, ze strachu, że się spóźnię od razu pierwszego dnia. W końcu nie wytrzymałam, wstałam, odpicowałam się i pojechałam. Jak idiotka byłam pół godziny za wcześnie, więc smętnie kręciłam się w tą i z powrotem, brodząc szpilkami w kałużach wody i starając się osłonić przed deszczem, który lał mi się na starannie upudrowany nos. Wreszcie o 8:30 weszłam do budynku, chwilę porozmawiałam z innymi uczestnikami szkolenia (jest nas w sumie 7 osób) i o 8:45 zaczęło się Nowe Życie.

Żeby kogoś uczyć/ szkolić, trzeba mieć choć minimum podejścia pedagogicznego. Dam sobie głowę uciąć, że ten pan jeszcze nigdy nikogo nie szkolił i postanowił wprawić się na nas. Nudziarz jakich mało, nudziasz do potęgi entej! Przez kilka godzin beznamiętnym głosem odczytywał prezentacje w PowerPoint, a mi kleiły się oczy. W końcu – pokonana przez zmęczenie po nieprzespanej nocy oraz brak dydaktycznych zdolności pana szkoleniowca – ucięłam sobie drzemkę. Zastosowałam mój stary trik, używany wielokrotnie na lekcjach matematyki i fizyki – oparłam łokieć o stół, a czoło na dłoni i tak się ustawiłam, że wyglądało, że niby czytam tą wydrukowaną prezentację, a tymczasem chodziło o to, żeby prowadzący nie mógł zobaczyć moich oczu, które oczywiście miałam zamknięte.  Spało mi się wyśmienicie (lata praktyki!!), a gdy trochę oprzytomniałam, byliśmy już 15 slajdów dalej. Nie wydaje mi się, żebym za dużo straciła.

Poza tym, że nudziarz straszny, pan jest po prostu niesympatyczny – bardzo arogancki i z rodzaju „choćby niedźwiedź, to dostoję”. A już w ogóle go skreśliłam, gdy podczas przerwy na lunch zadzwonił do swojej żony i mówi tak: „Cześć, przyszły do mnie jakieś listy?… Aha, a co na obiad?… Dobra, to będę o szóstej, pa!”

A propos lunchu, to wyobrażałam sobie, że coś będzie można kupić na miejscu. Kawy i herbaty można się napić, owszem, ale do jedzenia są do wyboru tylko dwie rzeczy – batony czekoladowe oraz chipsy. Kiszki mi skręcało z głodu, więc na sesji polunchowej, ucięłam sobie kolejną drzemkę. Tym razem jednak wyszło mi trochę gorzej, bo zasnęłam głębiej i głowa mi poleciała – w tak małej sali i przy tak małej ilości uczestników trudno było nie zauważyć, że ten nieskoordynowany ruch głową to efekt uśnięcia ;). Trudno, niech wie, co myślę o jego sposobie przekazywania informacji.

Mieliśmy skończyć o 17:15, ale brak dydaktycznego doświadczenia oraz odczytywanie prezentacji doprowadziło pana do końca przygotowanego materiału już o 16:00. Wyraźnie się zdenerwował. Wypuścić nas nie mógł, bo musimy przejść pod nosem Szefa i od razu by się wydało, ale z drugiej strony, co, będziemy tak siedzieć i się na siebie gapić? Koniec końców zrobiliśmy trochę materiału z jutrzejszych zajęć, a potem…. kazał nam napisać test z całego dnia. Wyniki jutro, kto nie zaliczy, będzie musiał powtarzać. No szkółka normalnie! Pewnie jutro, z zemsty za to spanie, wyrwie mnie do tablicy i postawi dwóję ;).

Przyjeżdżam do domu wykończona nudziarstwem i pytam Simona: „Przyszły do mnie jakieś listy? A co na obiad?” :D

Reklamy

4 Komentarze »

  1. I co było? Na ten obiad?;)
    Powodzenia w nowej pracy, oby byla ciekawsza niż szkolenie.

    Komentarz - autor: Anna w Walii — 2 czerwca 2010 @ 7:40 am | Odpowiedz

    • Haha :) Pieczony kurczak z marchewką, i groszkiem w super pysznym sosie, a do tego pieczone ziemniaki. Na deser kieliszek wina ;) Gdy pracowałam z domu (tłumaczenia), to ja mu dzień w dzień gotowałam, teraz niech on się trochę postara! :)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 2 czerwca 2010 @ 6:30 pm | Odpowiedz

  2. To bardzo słuszna postawa :]

    Komentarz - autor: Anna w Walii — 2 czerwca 2010 @ 11:03 pm | Odpowiedz

  3. powerpoint to straszna rzecz, należałoby zabronić! ;)

    Komentarz - autor: iris — 3 czerwca 2010 @ 9:47 am | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: