Świat Marty W.

10 Maj 2010

Uwagi dobrodusznie złośliwe

Filed under: maj 2010 — swiatmartyw @ 8:48 am

Zanim przejdę do Meksyku, muszę opisać to, co zastałam w domu. Znacie tę  piosenkę?

„Baby, ach te baby, człek by je łyżkami jadł. Co tu łgać, co tu kryć, spróbuj bez baby żyć – gdy ci się uda taka sztuka, toś jest chwat!”

O prawdziwości powyższego tekstu boleśnie przekonał się Simon. Gdy pisał mi smsy o treści: „Bardzo za tobą tęsknię, bez ciebie nic nie ma sensu”, myślałam, naiwnie, że chodzi mu o wyjścia, imprezy i rozrywkę ogólnie. Błąd. Beze mnie nic nie miało sensu.

Już na stacji stwierdziłam, że wyszedł po mnie jakiś długowłosy hippis. Miał iść do fryzjera zaraz po moim wyjeździe, ale przecież nie miało to sensu, więc nie poszedł. Bujna czupryna zaczęła opadać mu na oczy, ale zamiast oddać się w ręce specjalistów, nauczył się ją automatycznie odgarniać ;).

Po wejściu do domu zobaczyłam buty rozrzucone po całym przedpokoju, mimo elegancko zainstalowanej szafki. Potem było już tylko gorzej. Łazienki mogły konkurować z toaletami publicznymi w Pekinie, w lustrach nie było nic widać, bo zostały zaplute pastą do zębów, dywany się kleiły, na kanapie leżały wgniecione resztki chipsów, a w kuchni walały się niezliczone wprost opakowania po pizzy i puszki/butelki po piwie. Przed dwa tygodnie jadł tylko pizzę, bo gotowanie beze mnie nie ma sensu. Pił głównie piwo, bo kupowanie innych napojów beze mnie nie ma sensu. Nie sprzątał i nie odkurzał, bo… tak, zgadliście, bez sensu przecież! Jedynie ubrania miał uprane, uprasowane i ułożone w kosteczkę – chociaż tyle, pewnie po to, żeby jego szef nie zauważył, że baba wyjechała (choć te włosy…) ;).

W sobotę jeszcze odpuściłam, ale w niedzielę, dzień święty, zapędziłam go do roboty, a że co cztery ręce to nie dwie, a poza tym nagle sens się znalazł, w ciągu godziny dom zaczął lśnić i pachnieć. Potem obejrzeliśmy F1, pojechaliśmy na spacer, poszliśmy na kawę z lodami, powygrzewaliśmy się nad pobliską rzeczką… Zasypiając Simon wymamrotał: „Kocham cię… porządkujesz mi życie”. Ciekawe, czy zamiast „życie”, w pierwszym odruchu miał ochotę podstawić „mieszkanie” ;).

Reklamy

1 komentarz »

  1. Sobota rano.Lece na spotkanie z klientem.Słuchaj – mówie do taty- jak mnie nie bedzie, ogarnij trochę mieszkanie.Oczy, jak u sowy.-To znaczy, co mam zrobić? No , przeciez widzisz, ze w domu burdel!- No, yyyy. tzn.co konkretnie? Napisz mi na kartce….BEZ NAS są ślepi i głusi…I tak im wygodnie :)

    Komentarz - autor: Kondorzyca — 16 Maj 2010 @ 12:10 am | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: