Świat Marty W.

12 kwietnia 2010

Show Must Go On

Filed under: kwiecień 2010 — swiatmartyw @ 8:49 am

Już od miesiąca było wiadomo, że na ten weekend przyjeżdża do nas pięcioro znajomych. Gdy gruchnęła wiadomość o katastrofie, od razu włączyłam BBC, ale po pierwsze, nikt jeszcze nie wiedział nic na pewno, i nie było zdjęć z wypadku, więc tylko w kółko pokazywali Lecha Kaczyńskiego na oficjalnych spotkaniach z zeszłego roku, a po drugie za niecały miesiąc wybory partii rządzącej i premiera, więc wszystkie brytyjskie serwisy informacyjne skupiają się głównie na tym. Po trzecie, znajomi nie przejechali 400 km, żeby patrzeć się na mnie wślepioną w ekran telewizora i komputera – szczerze powiedziawszy, chciałam zostać w domu i słuchać informacji na bieżąco, ale nie wypadało, trzeba ich było jakoś zabawić.

Nastała angielska wiosna, 17-20 stopni dzień w dzień, więc wybraliśmy się na spacer po mieście, trzech dużych parkach, wynajęliśmy łódki i zorganizowaliśmy wyścig po jeziorze, graliśmy w siatkówkę, zrobiliśmy sobie piknik na najwyższym wzniesieniu w okolicy, z ładnym widokiem na całą okolicę oraz, w oddali, na granicę z Walią. Wszystko super, ale ja nie mogłam przestać myśleć o tym, co się stało. Na szczęście zarówno Simon, jak i znajomi mają iPhony z bezproblemowym połączeniem z internetem, więc raz na jakiś czas prosiłam, żeby wstukali mi onet, i dzięki temu czułam, że jestem „bliżej” naszej narodowej tragedii. Zaskoczyły mnie ich reakcje – jeden stwierdził, a reszta się zgodziła, że taka katastrofa przydałaby się w Anglii, żeby „tych wszystkich idiotów wreszcie szlag trafił i do władzy doszli o wiele lepsi ludzie, którzy nie potrafią się przebić przez ten mur bałwanów”. Ja nawet przez chwilę tak nie pomyślałam – choć tak teraz rzeczywiście będzie, do głosu dojdą ci, którzy do tej pory pozostawali w cieniu. Ciekawe z jakim skutkiem, ciekawe, co to będzie!

W niedzielę rano oglądaliśmy na żywo m.in. relację dwuminutowej ciszy z Warszawy. Rich pyta: „Co to za dźwięk?” Mówię, że syreny. „Ale czemu?” Każdy naród inaczej wyraża smutek/ szacunek – pamiętacie, że gdy ogłoszono, iż Papież zmarł, Włosi zebrani na placu Św. Piotra zaczęli klaskać? Nam też się to wydawało dziwne. W Anglii jest tylko minuta ciszy.

Dzisiaj rano rozmawiam ze znajomym z Niemiec, a ten mówi tak: „Nam też by się taka tragedia przydała, wreszcie by nie było Angeli i tych wszystkich idiotów, którzy tylko gadają, a nic nie robią! Obecna koalicja to najgorsze, co mogło się Niemcom przydarzyć!” Nie wiedziałam, że jest aż tak źle, myślałam, że Angela Merkel ma ogólnie dobre notowania.

Myślicie, że co powiedział mój szef, Włoch? Dokładnie to samo. „Świat bez Berlusconiego byłby lepszym miejscem. A cały rząd jest skorumpowany i siedzi w kieszeniach mafii”.

A ja wciąż nie potrafię myśleć, że coś pozytywnego wyniknie ze śmierci tylu ludzi. Przecież zginęli również ci „dobrzy”. Czas pokaże.

Reklamy

3 Komentarze »

  1. A dlaczego coś pozytywnego miałoby nie wyniknąć? Jaki ciąg myślowy prowadzi Cię, droga Marto, do takiej konkluzji? W jaki sposób możesz to wykluczyć i na jakiej podstawie? Bo to by było niesprawiedliwe, niemoralne, okrutne? Gimme a break, life doesn’t work this way. Rozumiem emocje, ale na gruncie logiki ten punkt widzenia jest trudny do obrony. Nigdy się nie dowiemy, co by było gdyby nie zginęli, bo do alternatywnego wszechświata, w którym Kaczyński nie kazał pilotowi cztery razy próbować lądować, zajrzeć nie możemy.

    A Twoi znajomi są – all due respect – kompletnym idiotami, jeżeli chodzi o politykę. Cały naród niemiecki pali się do reform i jest gotowy na bolesne cięcia w socjalu, tylko Merkel je blokuje swoim gadaniem. Cameron jest poprawnym politycznie bałwanem bez poglądów, udającym ekologa i organizującym dyskoteki dla gejów wcale nie dlatego, że musi się podlizać Anglikom i ciągle udowadniać, że nie jest typowym sztywnym konserwatystą. A Włosi nie są skorumpowani i nie udzielają przyzwolenia mafii na działalność – to tylko ten zły Berlusconi jest za to odpowiedzialny. A świstak bierze i zawija w te sreberka.

    Komentarz - autor: Sorcerous Simon — 12 kwietnia 2010 @ 6:23 pm | Odpowiedz

    • Chodziło im o Nicka Clegga. Podobno jest z nich trzech najlepszy, ale i tak nie ma szans. Mimo to, wszyscy moi znajomi będą głosować właśnie na niego. Może rzeczywiście nic nie wiedzą o polityce, ja też nic nie wiem, więc za 60 dni (?) zwrócę się do Ciebie po poradę, na kogo głosować, żeby wyniknęło coś pozytywnego :)

      Komentarz - autor: swiatmartyw — 12 kwietnia 2010 @ 7:14 pm | Odpowiedz

  2. Nie wiem, czy Nick Clegg jest lepszy od Browna czy Camerona. Wiem natomiast, że jego partia potencjalnie może odegrać bardzo szkodliwą rolę. Jeżeli wygrają Torysi, a liberałowie dostaną dużo głosów, niemożliwe będzie sformowanie rządu ze względu na niechęć liberałów do koalicji z Torysami. To raz. Wiem, że głosując na LibDems nie wiadomo na co się głosuje, bo ich miejsce na scenie politycznej zmieniało się historycznie najczęściej i do dzisiaj nie są oni w stanie zdecydować się, kim właściwie są – liberałami czy centrolewicą (a jeżeli centrolewicą, to po co UK druga centrolewica oprócz Labour?). To dwa. Wiem, że partia Clegga ma w programie mnóstwo przerażających pomysłów – od zmiany ordynacji wyborczej na proporcjonalną do prawa wyborców do zmiany posła z danego okręgu w trakcie kadencji. To trzy. Hasła, które przynoszą im popularność – ekologia, wycofanie z Iraku, proeuropejskość – to tylko zasłona dymna. A tak naprawdę LibDems i Clegg osobiście są za energią atomową, wojskowymi interwencjami humanitarnymi i wprowadzeniem euro. Brytyjczycy nie popierają żadnej z tych trzech rzeczy. Ty i Twoi znajomi najprawdopodobniej też. (Ja popieram, ale to inna sprawa). To cztery. W Polsce odpowiednikiem LibDems (bardzo dokładnym) jest koalicja Partii Demokratycznej i SdPl. Nic ciekawego, eufemistycznie mówiąc. To pięć. Clegg nie ma szans, bo taki jest brytyjski system polityczny – i jest to system najlepszy na świecie. To sześć.

    W wyborach w Polsce staniemy zapewne wobec alternatywy Komorowski-Kaczyński (J.). Olechowski to facet niepoważny, w dodatku popierany przez skorumpowane SD. Dorn i Nałęcz nie mają szans (pierwszy, bo w Polsce nie przejdzie prawicowy kandydat żydowskiego pochodzenia, drugi bo popierające go partie są martwe). Szanuję Marka Jurka za nieskazitelną postawę, ale katolicyzm to nie jest dla mnie zestaw poglądów politycznych. Kogo wystawi SLD, nie wiem, ale wiem, że poza Cimoszewiczem nikt z SLD nie ma szans, a Cimoszewicz, gdyby teraz wystartował, okazałby się zupełnie niepoważnym facetem. No więc wybór jest prosty, choć dla mnie głosowanie na nieznającego języków obcych wąsatego byłego harcerza, katolika i ojca piątki dzieci, byłego członka Unii Demokratycznej i wyjątkowo uzdolnionego akrobaty politycznego (zaliczył wszystkie kadencje Sejmu od 1989, prawie za każdym razem w innej partii), będzie raczej traumatycznym przeżyciem. Ale dopuścić Kaczyńskiego do prezydentury? Po moim trupie.

    Komentarz - autor: Sorcerous Simon — 13 kwietnia 2010 @ 9:19 am | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: