Świat Marty W.

31 marca 2010

Mrucząca futrzasta kula, czyli kot na punkcie kotów

Filed under: marzec 2010 — swiatmartyw @ 9:04 am

Wbrew pozorom wpis nie będzie tak trywialny jak by na to wskazywał tytuł, aczkolwiek jeśli ktoś z Was kotów bardzo nie lubi, może go sobie odpuścić, bo nie zaistnieje między nami nić porozumienia.

Bardzo wielu ludzi wiesza na kotach psy, że tak się wyrażę. Zupełnie niesprawiedliwie – w moim domu zawsze były koty – najpierw przez 13 lat jeden, aktualnie od 3 lat dwa – i przeżyły z nami przeprowadzki, wyjazdy, remonty oraz inne zaburzenia spokojnego kociego życia (np. pojawienie się ogromnego psa ;). Nigdy nie uciekły, nie zaatakowały ze złością, nie przyniosły żadnych chorób. Owszem, zniszczyły kanapę i zdemolowały choinkę ;) – ale bez przesady, wiadomo, że zwierzak w domu czasem coś przeskrobie.

Nasza pierwsza kotka była typowym dachowcem, wyglądającym dokładnie jak kot reklamujący Whiskas. Obecnie mamy dwa rudzielce – nieplanowane, ale jeden miałczał w niebogłosy w piwnicy, a drugiego znaleźliśmy chorego na ulicy. I co, jak się takimi biedakami nie zająć i na pewną śmierć wydać?

Czasami walczą, czasami się kłócą, gryzą jeden drugiego w ucho lub ogon i uciekają – ale większość czasu spędzają w zgodzie:



Rodzice Simona mają trzy koty. Pierwszy został po kotce, która się okociła i zniknęła w sinej dali:

Blacky wygrzewający się na moich kolanach

Z drugim historia była dużo bardziej zabawna –

Pewnej ostrej, śnieżnej zimy, Simon lat 17 upił się na imprezie i o 4 nad ranem w pijanym widzie zadzwonił do mamy, żeby przyjechała go odebrać – pamiętajcie, że mieszkają na farmie na takim odludziu, że nawet psy i koty tam d… nie szczekają. Taksówek nie było (na ich wiochę trzeba zamawiać z 1,5 h wyprzedzeniem), najbliższy autobus za kilka godzin, więc co robić – nic, tylko mama. Mama się wściekła i wyklęła go od pijaków… ale przyjechała.
Simon półprzytomny podsypiał na tylnym siedzeniu, gdy nagle obudziło go ostre hamowanie oraz głos mamy: „Na drodze jest mały kotek, idź go złapać, bo zamarznie albo ktoś go rozjedzie!”. Simon: „Mamo, ale… jest minus 15 i śnieg, a ja nawet kurtki nie mam, a poza tym jest mi niedobrze!”, mama: „Idź!! Pobiegasz trochę za kotem, to ci przynajmniej alkohol z krwi wyparuje!!” I tak oto, o 5:30 rano Simon został wyrzucony na śnieg, żeby złapać małego kociaka, który na domiar złego był biały :D. Mówi, że wytrzeźwiał od razu :D. Gonił za biedakiem ponad 10 minut, kilka razy się przewrócił… ale złapał. No i już były dwa koty.

Przyłapany na gorącym uczynku - nie dość, że na stole, to jeszcze zlizuje mleko :)

Trzeci kot zaczął się pojawiać jakieś dwa lata temu. Przychodził do obory i patrzył biedny, co krowy jedzą, taki był głodny. Rodzice Simona zaczęli wynosić mu jedzenie, w końcu dał się pogłaskać, podrapać za uszkiem, przypomniał sobie, jak się mruczy. Ostatniej zimy przyszedł do ciepłego domu i żałośnie popatrzył na mamę Simona. Został.

Ten przydługawy wstęp posłużył mi za pretekst do pokazania Wam genialnych, króciutkich filmików obrazujących najbardziej typowe zachowania kotów. Facet zrobił wielką karierę umieszczając te filmiki na youtube, w końcu założył własną stronę i co jakiś czas dodaje kolejne arcydzieło. Na poprawę humoru, koniecznie słuchajcie z włączonym dźwiękiem:

1. „TV Dinner” – o tym, jak koty potrafią przeszkadzać podczas gdy my chcemy obejrzeć w spokoju jakiś program.

2. „Let Me In” – o sposobach kotów na otworzenie drzwi.

3. „Cat Man Do” – o tym, jak koty budzą nas rano :).

4. „Fly Guy” – genialnie o łapaniu muchy przez kota.

Kolejność jest przypadkowa, wszystkie mi się podobają, i na stronie znajdziecie jeszcze więcej, w zakładce „Films”. Ostatni filmik wydaje mi się super zabawny biorąc pod uwagę fakt, że moje koty nigdy nic nie złapały – choćby przechodziło im przed nosem i ciągnęło za ucho albo nadepnęło na wąsy. Mam najbardziej leniwe koty świata, o życiowej filozofii pt. „Olewam, nie robię” ;).

Wczoraj pokazałam te filmiki Simonowi i chichotał jak dziecko. Była to część mojej kampanii na rzecz kupienia kotka – oboje twierdzimy, że dom bez zwierząt jest po prostu smutniejszy. Co prawda, jeśli ów kotek zniszczy naszą nowiutką skórzaną kanapę… to Simon zrobi z niego skórkę jak nic! ;). Trudno, kupimy drugą. A kotka pewnie rozpieścimy do granic możliwości i będzie tak jak dwa tygodnie temu, gdy weszłam do kuchni w domu rodziców Simona – patrzę, jego tata je na stojąco, a na trzech krzesłach trzy koty. A na ławie pies. Teść:

– Sorry love, no place for us today I’m afraid! :D

Reklamy

2 Komentarze »

  1. Filmiki sa rzeczywiście geniealne!Jakby autor podglądał nasze rudzielce, słowo daję ! :))

    Komentarz - autor: Kondorzyca — 1 kwietnia 2010 @ 8:10 pm | Odpowiedz

  2. […] genialnych filmikach z kotem w roli głównej pisałam już tutaj. Z okazji zbliżających się Świąt, został dodany nowy epizod z kociego życia :) Mama, prawda […]

    Pingback - autor: Kot Simona na świątecznie « Świat Marty W. — 11 grudnia 2010 @ 11:25 am | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: